poniedziałek, 3 listopada 2014

Zabawa w udawanie chłopaka - kiedy kończy się gra, a zaczyna miłość?


Autor: Cora Carmack
Tytuł: Coś do ukrycia
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7+/10

Ile razy uważałaś, że jesteś w kimś bez pamięci zakochana? Jak często wydawało Ci się, że łączy Cię z pewną osobą specjalna więź, której nikt i nic nie są w stanie rozerwać? Ile razy na widok obiektu swoich westchnień miałaś ochotę krzyczeć ze złości i bólu, gdy pojawiał się z jakąś inną osobą? Czasami zdarza się, że dość irracjonalnie wmawiamy sobie uczucia, pielęgnujemy je w sobie i karmimy się własnym bólem, lecz przy najbliższej okazji, gdy poznajemy osobę, która naprawdę jest nam przeznaczona, dopiero poznajemy, czym jest prawdziwa miłość. 

Cade czuje się od jakiegoś czasu paskudnie - dziewczyna, w której kocha się od bardzo dawna, za wybranka ma kogoś innego, a na dodatek zaręcza się. Czy może istnieć większy cios? Cade nie dostaje jednak zbyt wielkiej ilości czasu na pozbieranie się, gdyż nagle podchodzi do niego Max, która prosi go o to, by przed jej rodzicami odegrał jej chłopaka - jej rodziciele nie akceptują jej stylu życia, dlatego dziewczyna musi przed nimi ukrywać to, jaka jest naprawdę. Cade długo się nie zastanawia - w końcu jest aktorem, a to dobra okazja, by przetestować swoje nabyte umiejętności. Tylko kiedy kończy się gra, a zaczyna się uczucie? 

Jakiś czas temu spotkałam się z pierwszą częścią tego cyklu, którą było Coś do stracenia. Choć absurdalna i momentami śmieszna, nie do końca spełniła moje oczekiwania i zostawiła mnie z niedosytem. Wątek relacji nauczyciel-uczennica już dawna przestał mnie fascynować, może stałam się nieco bardziej wymagającą czytelniczką, a może po prostu liczyłam na coś więcej. Mniejsza z tym - na celowniku mam Coś do ukrycia, które jak dla mnie okazało się o wiele lepszą lekturą i umilaczem czasu! A dlaczego? 

Po pierwsze - nastrój. Dalej jest podobny do tego w poprzedniej części, jednakże nieco uległ metamorfozie. Jakiej? Jest tu poważniej. Oczywiście, nie ma tu żadnych smętów - co to, to nie! Autorka jest od tego mile morskie, gdyż nadal stosuje zabawne wstawki, które rozładowują atmosferę i rozbawiają czytelnika, ale książka ma bardziej przejmujący wydźwięk - także bardziej niż poprzedniczka wpasowuje się w klimat książek NA i może być sztandarową przedstawicielką tego gatunku. 

Bohaterowie są naprawdę mocną stroną - kolejny raz skontrastuję ich z ich odpowiednikami we wcześniejszym tomie: tam postaci były niczego sobie, tutaj są świetnie wykreowane! Człowiek ma wrażenie, że są tacy prawdziwi i ludzcy, zwyczajni ze swoimi problemami i troskami, a nie papierowe marionetki. Max z jej zadziornym charakterkiem może sprawiać wrażenie ostrej, lecz dla mnie od początku było w niej coś takiego, co sprawiało, że wydawała mi się inna. Cade - wcześniej nielubiany, tutaj dzięki swojej elokwencji i umiejętności improwizacji zyskał duże uznanie w moich oczach! 

Cora Carmack zadziwiła mnie tym razem i sprawiła, że z chęcią przeczytam kolejne książki o niej, gdyż widzę, że jej warsztat nie stoi w miejscu, a ciągle ulega zmianom - w tym przypadku na lepsze. Liczę, gdyż utrzyma tendencję zwyżkową, ponieważ po tej książce mam zaostrzony apetyt - w ciekawy, humorystyczny, ale i przejmujący sposób pokazała historię miłosną ludzi z problemami, ludzi, którzy boją się być tacy, jacy są naprawdę, ludzi, którzy boją się kochać. To książka, która pokazuje jak ważne jest szukanie szczęście, a nie próby zadowolenia innych. Czasem trzeba pomyśleć o sobie, inaczej żyć się nie da, choć egoistą być też nie można. Złoty środek - oto rada. 

17 komentarzy :

  1. Lubię, kiedy czuć w książkach, że autor się rozwija, więc miło mnie zaskoczyłaś tą uwagą :) Serii nie znam, odstraszyły mnie okładki, przyznaje się bez bicia hehe Niemniej jednak coraz mocniej skłaniam się ku stwierdzeniu, że może powinnam jednak zamknąć oczy i zająć się treścią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dziś recenzję tej samej książki u Cyrysi:) Ona też zawarła w swojej opinii wiele pochlebnych słów na temat tego tytułu. I już wtedy zdecydowałam, że książkę kupię, zresztą kolekcjonuję powoli wszystkie książki z gatunku NA:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że druga część jest lepsza od pierwszej, bo właśnie dzisiaj przyszła do mnie paczka z między innymi tą pozycją. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie za to uwielbiam autorów, że w pewien sposób się rozwijają, z tego powodu, muszę zacząć ją czytać! Oczywiście, że zacznę od pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko się zdarza, że druga część jest lepsza od pierwszej. Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam na tę recenzję u kogoś, kogo zdanie cenię i jesteś drugą osobą, która przekonuje mnie do Carmack. Nie mogę się doczekać lektury.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszemu tomowi mówię stanowcze "nie",ale drugi mnie interesuje . Tak więc , za jakiś czas muszę zapoznać się tą serią ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej serii. Szkoda, że pierwsza część okazała się być dużo gorsza. Nie wiem, czy mam na nią ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele o tej książce słyszałam i chciałabym sięgnąć, mimo wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej serii, ale mnie zaintrygowałaś swoją recenzją. Może się skuszę na pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chciałabym ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się kreacja postaci, uwielbiam książki z wyraźnymi i ciekawymi postaciami, jestem ciekawa tej książki również, bo pomysł wydaję się zabawny :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. NA mnie przeraża i onieśmiela...

    OdpowiedzUsuń
  14. Przede mną Coś do stracenia i jestem tej książki szalenie ciekawa. Dobrze wiedzieć w razie czego iż drugi tom jest lepszy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszego tom nie mam najmniejszego zamiaru przeczytać, natomiast do drugiego zaczynam się powoli przekonywać ;D

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Zwróciłam uwagę na tę książkę podczas przeglądania zapowiedzi wydawniczych :) Wydaje mi się, że mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwsza cześć mnie nie urzekła, a wręcz zdenerwowała naiwnością głównych bohaterów!!! Nie wiem jak z tą częścią będzie, na razie nie planuję czytania!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka