niedziela, 2 listopada 2014

Potrojona ilość tajemnic w jednej książce - czy wpływa to na jej jakość?


Autor: Tahereh Mafi
Tytuł: Julia. Trzy tajemnice
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 200
Moja ocena: 5+/10


Los jest przekorny akurat w takich momentach, gdy chcielibyśmy, by wszystko było bez zmian. Przyzwyczajamy się do danego stanu rzeczy, akceptując go i ucząc się współistnieć z nim w harmonii i ładzie, a to tylko po to, by za pięć krótkich minut wszystko znów się rozsypało i pogrążyło w chaosie. A co z nami? My zostajemy po raz kolejny zagubieni, bez żadnego punktu odniesienia, za to w ogromnym bałaganie. Czy tak na dłuższą metę można żyć? 

Julia. Trzy tajemnice to stosunkowo cieniutka książeczka, w której skład wchodzą trzy części. Pierwsza z nich, Destroy me, to opowieść Warnera, która toczy się między wydarzeniami z Dotyku... i Sekretu Julii. Jest równocześnie najobszerniejszą historią, jaka nam tu została przedstawiona. Czy jestem zadowolona z niej? Niekoniecznie. Warner to bohater, który od samego początku wręcz niesamowicie działał mi na nerwy i cokolwiek by zrobił, to i tak nie potrafiłam zmienić mojego zdania o nim. Może to i niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, co działo się w dalszych tomach, jednakże nic na to nie poradzę. Ta część książki mogłaby dla mnie nie istnieć. Poważnie. 

Kolejna cześć (Fracture me) przedstawia nam wydarzenia po zakończeniu drugiego tomu, a wszystko z perspektywy Adama Kenta. Tu było już jak dla mnie o wiele lepiej, gdyż to jedna z moich ulubionych postaci, dlatego z ciekawością czekałam na to, czego dowiem się bezpośrednio od niego. Chyba na długo pozostanie we mnie szacunek do niego ze względu na to, jaka więź łączyła go z młodszym bratem, bo ta troska o los i przyszłość naprawdę mocno chwytała mnie za serce i wzruszała. 

A co czekało na mnie w notatkach spisywanych przez Julię, która w tej książce z głównej postaci w serii, awansowała na poboczną bohaterkę? Początkowo zawód. Część z jej zapisków udało się przecież poznać wcześniej, gdyż były prezentowane w historii Warnera, a więc kompletnie niezrozumiały dla mnie był ten zabieg powtórzenia ich części i dodania nieco nowego. Wolałabym czytać coś, czego wcześniej nie było, definitywnie.

Dużo wątpliwości wzbudziły we mnie te krótkie opowiastki. Chciałabym powiedzieć, że każda z nich spodobała mi się tak samo mocno i wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ale to byłoby kłamstwem - pierwszą najchętniej bym sobie darowała, ostatnia do połowy to powielenie tego, co wcześniej zostało przedstawione, jedynie opowieść Adama się broni. Styl pisania Mafi jak zwykle bez zarzutu, płynnie, lekko i w poetycki sposób przestawia tę książkę, którą czyta się błyskawicznie, lecz czy to świadczy o tym, że jest dobra? 

Okładka bierze udział w Okładkowym Love - uwielbiam to, w jaki sposób są wydawane książki z serii o Julii! 

36 komentarzy :

  1. To mnie zdziwiłaś, myślałam, że ten "dodatek" mi się spodoba, a tu ponoć nie jest niczym ciekawym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi się postaci, o których w głownej mierze traktuje - myślę, że może się spodobać. Ale że ja nie zapałałam do Warnera sympatią, a Julki cześć była słaba, tak tylko 1/3 Adama była dla mnie do strawienia.

      Usuń
  2. No widzisz, a ja przeciwnie do Ciebie, nie mogę znieść Adama i bardzo lubię Warnera, uważam wręcz, że jest on o wiele ciekawszą postacią od samej Julki. Destroy me podobało mi się bardziej od pierwszego i drugiego tomu, a do Fracture Me wręcz nie mogę się zmusić i chyba sobie tę nowelkę odpuszczę xD No cóż... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Julki nie polubiłaś? Według mnie była naprawdę porządnie skonstruowaną postacią. Warner w gruncie rzeczy też był ciekawie wykreowany, ale interesujący sposób przedstawienia postaci nie jest równoznaczny z sympatią do niej. A Warnera za nic nie polubiłam. :) Nie ma co się zmuszać, nic na siłę! :)

      Usuń
    2. Hehe... Dla mnie Julka wcale nie jest tak dobrze skonstruowana, ale może mam takie wrażenie przez nieodmienną irytację jaka towarzyszyła mi podczas czytania pierwszego tomu. W przeciwieństwie do większości, nie mogłam znieść stylu Mafi. Skreślenia były ok. To ciągłe liczenie wszystkiego Julki, jak najbardziej, ale metafory i porównania? Mój Boże.... Czasem tak durne, w większości zupełnie niepotrzebne... Bleh. A potem nagle, jakby za pstryknięciem palców, Julka przestałą liczyć, jej traumatyczne przeżycia zbladły... Zero konsekwencji. Zmiana Warnera jest przynajmniej wyjaśniona i uzasadniona. Wolałam Julkę z pierwszej części pierwszego tomu, niż Julkę późniejszą, gdzie zaczęła być połowicznie zalękniona i drżąca z powodu absolutnie wszystkiego, i połowicznie bohaterska i odważna. No i to jej niezdecydowanie względem Adama/Warnera. Nie znoszę podobnych zabiegów, choć wiem, że są częste. Warner jest konsekwentny w swoim zachowaniu/charakterze. Adam mniej więcej również, przynajmniej na tyle, na ile wiem. A Julka? Julka przeszła przyśpieszoną terapię, którą nijak nie można logicznie wytłumaczyć. xD Niemniej jednak rozumiem skąd się bierze Twoja sympatia do niej :) Każdy spogląda na książki/bohaterów/akcje nieco inaczej i to jest piękne :D Możemy podyskutować, odrobinę się pośmiać, jest fajnie :)

      Usuń
    3. Dla mnie natomiast była ciekawą odmianą, może dlatego, że jej niepewność i ciągły lęk nie brały się z jakiejś pseudo nieśmiałości, gdzie co krok to rumieniec, ale z tego, że była inna, od początku odrzucona przez wszystkich, nawet przez rodziców. Takie wydarzenia mogą później powodować traumę. I ranisz moje serce, naprawdę! :D Według mnie język był chyba największą zaletą tutaj, taki delikatny, eteryczny, wręcz śpiewny - czasami naprawdę drażni mnie taka rzeczowość w książkach,a tutaj dostałam coś innego, co naprawdę podziałało na wyobraźnię i pobudziło ją. Może rzeczywiście jej przemiana nie została do końca uzasadniona, jednak mnie całkiem zadowoliła, widocznie w tym przypadku jestem mniej wymagająca niż Ty. Jedyne, co mnie naprawdę bardzo wkurzyło, to zakończenie - w Darze nastąpiło zbyt szybko, zbyt prosto i łatwo, ledwie coś się zaczęło dziać, a już się kończyło. Ale ja też uwielbiam to, jak czytelnicze gusta różnią się od siebie, bo tak jak zauważyłaś, dzięki temu można naprawdę ciekawie porozmawiać, poznać cudze poglądy, a i przy tym lepiej poznać swojego rozmówcę. :D

      Usuń
  3. Nie mogłam przebrnąć przez 1. .część, inne też odpuszczam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kurczę, to szkoda... Dla mnie dwie pierwsze części były wprost świetne! :)

      Usuń
  4. Nic nie poradzimy na te nasze subiektywne odczucia. Czasem książka uwielbiana przez innych, nam się zwyczajnie nie podoba, ale chyba właśnie na tym polega urok czytania :)
    A tej książki jeszcze nie znam, ale na pewno kiedyś po nią sięgnę aby przekonać się czy Warner i mnie będzie działał na nerwy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko podpisać się pod Twoimi słowami. Czasami zbyt dużo oczekuje się od książki, "bo przecież wszystkim się podobało", ale przecież to, co podobało się wszystkim, nie musi automatycznie podobać się mnie. :)

      Usuń
  5. W ostatnim akapicie wkradła Ci się literówka , powinno być "darowała" ;)
    Myślałam,że będzie to bardzo ciekawy zbiór opowiadań , ale jak widać , jest mocno przeciętny.
    Ja wręcz przeciwnie , uwielbiam Warnera , więc z pewnością pierwsze opowiadanie przypadłoby mi do gustu .. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję bardzo za czujność! :) Co kto lubi - widziałam, że wielu osobom naprawdę się spodobał, ale ja oczekiwałam czegoś więcej i nieco się zawiodłam. :)

      Usuń
  6. Czytałam tylko pierwszą część Julii. Mimo iż posiadam resztę serii jakoś mi się nie spieszy do czytania. A co do tego "dodatku" do serii... myślę że została wydana trochę na siłę. Jako że cała seria dobrze się sprzedawała i cieszyła (i cieszy) dużym zainteresowaniem, autorka może chciała jeszcze trochę zabłysnąć ;). Kto wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że coś w tym może być? Ja też uważam, że teraz coraz więcej autorów korzystając z popularności swoich serii, nagle tworzy takie dodatki, jak na przykład stało się w przypadku Rywalek. Tylko nie wiem, po co... Tak jak było, było lepiej - miałam o wiele lepsze spostrzeżenia na temat serii.

      Usuń
  7. ja czytałam tylko pierwszą i bardzo ciekawa jestem drugiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam, według mnie druga była na podobnym poziomie, więc nie powinnaś się zawieść. :)

      Usuń
  8. Według mnie to świetny dodatek :) Takie idealne uzupełnienie jednej z moich ulubionych trylogii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwna ta książka, trzy opowieści przedstawione z perspektywy różnych bohaterów. Myślałam, ze to kolejny tom serii, a bardziej mamy tu do czynienia z uzupełnieniem całej historii.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest to takie "pomiędzy" różnymi tomami - według mnie nieco zbędne, ale co kto lubi. :)

      Usuń
  10. Jak w końcu dorwę trzeci tom to później z ciekawości pewnie sięgnę i po ten dodatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na Twoje wrażenia po przeczytaniu! :)

      Usuń
  11. Nie potrafię się wypowiedzieć na temat książek, serii, bo ich nie czytałam.Ale Trzy tajemnice są książkę, po którą będę sięgać chyba z umiarkowanym entuzjazmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ciężko mówić o książkach, których się nie zna. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by poznać. :)

      Usuń
  12. Nie czytałam serii o Julii, więc po tę książkę raczej nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem, bez znajomości tamtej serii, czytanie tego dodatku nie ma najmniejszego sensu. :)

      Usuń
  13. Ja również nie czytałam tej serii, więc pewnie nie. Ale napisałaś dobrą recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, miło mi to czytać. :)

      Usuń
  14. Choć mam całą trylogię, to przeczytałam tylko pierwszą część. Muszę kupić sobie ten dodatek- choćby z samej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam serii wyjściowej, więc tego dodatku tym bardziej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie bez znajomości serii czytanie tego dodatku jest bez sensu, więc się nie dziwię. :)

      Usuń
  16. Takie uzupełnienia serii są dla mnie zbędnymi zapychaczami. Może czyta się miło i lekko, ale po co? Mimo wszystko fajnie byłoby mieć tomik na półce, okładka jest cudowna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marketing, marketing, marketing - innego celu dla wydawania takich książeczek nie widzę. :) I faktycznie cała seria ma przecudną szafę graficzną. :)

      Usuń
  17. Bardzo sobie cenię takie szczere opinie, bez naciągania w poszukiwaniu pozytywów:)

    OdpowiedzUsuń
  18. czytałam i jak dla mnie książka jest równie zadowalająca jak reszta części. :)
    a na Dotyku Julii to mam hopla, więc pewnie mnie zrozumiesz. ;)
    ja za o Warnera uwielbiam.
    jak dla mnie jeden z najlepszych bohaterów.
    podziwiam autorkę, że potrafiła stworzyć kogoś o tak skomplikowanej psychice i do tego owiać to mgiełką tajemnic. ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka