poniedziałek, 10 listopada 2014

Niemożliwe staje się możliwym - przenosiny w czasie nie takim absurdem?

Autor: Alexandra Monir
Tytuł: Władcy czasu
Wydawnictwo: Jaguar 
Liczba stron: 238
Moja ocena: 7-/10


Ciężko jest żyć ze świadomością, że niemożliwe jest bycie z osobą, którą kocha się najbardziej na świecie, szczególnie, gdy wydaje się, że sytuacja jest wyjątkowo beznadziejna i nie ma najmniejszych szans, by w jakiś sposób ją rozwiązać tak, by odnaleźć szczęście. Czasami jednak, kiedy tracimy wszelką nadzieję i z rezygnacją próbujemy zrozumieć, że nie da się nic zrobić w danej sytuacji - nagle następuje całkowita odmiana losu. Wydaje się, że jest ona ziszczeniem najskrytszych marzeń, lecz przy bliższym zapoznaniu się z nią, dostrzega się jej wady. 

Michele stara się pogodzić z faktem, że nie dana będzie jej wspólna przyszłość z Philipem, jednak niespodziewana przeszkoda staje jej na drodze. Co dziwne, jest nią Philip we własnej osobie, który ni stąd, ni zowąd, zjawił się w szkole dziewczyny. Życie jednak nie jest tak łaskawe i okazuje się, że chłopak wcale jej nie poznaje ani nie pamięta. Nastolatkę na krótko ogarniają wątpliwości, czy może nowy uczeń w klasie nie jest jedynie kimś podobnym do jej ukochanego, jednak szybko upewnia się w przekonaniu, że to musi być jej miłość z 1910 roku. Tylko w jaki sposób ma mu przypomnieć siebie i ich uczucie?

Bardzo nie lubię czytania książek z poszczególnych cyklów rozłącznie, tzn. czytania pierwszego tomu, a potem czekania kilka miesięcy na kolejne, choć niestety tak często mi się zdarza. O wiele bardziej wolę, gdy wydane zostało już kilka części, a ja mogę je sobie jedna po drugiej połykać, by zachowywać ciągłość w zdarzeniach, nie wybijać się z klimatu i wiedzieć, na czym stoję. W tym przypadku na szczęście miałam taką możliwość, co uważam za niewątpliwą zaletę - nadal nie wybiłam się z nastroju wykreowanego przez panią Monir, dzięki czemu lepiej mi się czytało. 

Wszystkie zagadki, na które tak narzekałam przy poprzedniej recenzji, zostały ładnie i wystarczająco dokładnie wyjaśnione, dzięki czemu rozumiałam już, w jaki sposób bohaterka odbywała swoje podróże, jakie były ich przyczyny i jakie miały być ich następstwa. Niewątpliwym atutem tej powieści jest to, że autorka poprawiła swój język, dzięki czemu jeszcze lepiej czytało mi się ją. Bohaterowie jak dla mnie pozostali bez znaczących zmian - dalej ich lubiłam, choć czasami wydawali mi się odrobinę zbyt sztuczni, a ich zachowania nie do końca przemyślane. Bardzo podobały mi się też opisy Nowego Jorku - czasami miałam wrażenie, że sama w nim jestem, tak było to realistyczne!

Największy żal do autorki mam chyba o to, że nie wprowadza tutaj nic nowego. Wszystko jest tylko kontynuowaniem wydarzeń opowiadanych w Poza czasem, a gdzie coś, co byłoby stworzone we Władcach czasu - jakieś zawirowania, nagłe zwroty? Jest dobrze, jest poprawnie, ale czemu tylko tyle? Według mnie przydałoby się również więcej wyjaśnień na temat Stowarzyszenia Czasu - jedna z nielicznych tutaj nowości, a została potraktowana zdecydowanie za bardzo po macoszemu. Należę do czytelniczek, które lubią mieć wszystko powyjaśniane, a tutaj - kicha, niestety.   

Pierwsza część tego cyklu sprawiła, że czułam lekkie rozczarowanie i dość spory niedosyt - tyle zagadek, tyle tajemnic, a nic nie zostało mi wyjaśnione. Na szczęście miałam pod ręką kontynuację, na którą nie musiałam czekać, dlatego mogłam szybko zaspokoić swoją ciekawość. I choć zakończenie nie wbiło mnie w fotel, a szczęka nie opadła mi do podłogi, to jednak sądzę, że ta część była w niewielkim stopniu lepsza od swojej poprzedniczki. Coś się poprawiło, autorka nieco bardziej się przyłożyła, choć niestety nie tak bardzo, jak oczekiwałam. 


Okładka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love.

21 komentarzy :

  1. Uznaję tę książkę za niezbyt ambitna i tanią młodzieżówkę, ale chetnie bym sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gruncie rzeczy celnie trafiłaś w jej istotę - niby taka banalna, ale coś ku niej ciągnie.

      Usuń
  2. Mam serię na oku, ale nie jestem przekonana czy w najbliższym czasie, ale kiedyś na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam, aż sięgniesz, chętnie przekonam się, jakie wrażenie na Tobie wywoła! :)

      Usuń
  3. Również kupiłam od razu 2 tomy:) To był jakiś taki spontaniczny zakup, mam nadzieję, że książki mi się spodobają:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak znajdę serię w bibliotece, to wypożyczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam mieszane odczucia, jak wpadnie mi w ręce to przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś na pewno przeczytam, czemu nie ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądzę, aby sprostała moim wymaganiom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że obie części się uzupełniały, i zgadzam się, że drugi tom był lepszy. Nie można wiele oczekiwać od książki-romansu dla młodzieży, ale Władcy czasu dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dlatego też aż tak wiele staram się nie wymagać - choć troszkę trzeba. :)

      Usuń
  9. Wolałabym już chyba sięgnąć po jakiś przeciętny romans, szczególnie, że nie uśmiecha mi się rozpoczynać kolejnej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki (i filmy i seriale) o podróżach w czasie :) więc zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już kiedyś zetknęłam się z tym tytułem, ale gdzieś się zapodział. Może teraz się uda przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że seria nie spełnia Twoich oczekiwań. Poczekam jeszcze na opinię Beti G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam, ciekawa jestem, jak ona ją odbierze. :)

      Usuń
    2. Przyłączam się do czekania, bo sama nie wiem :)

      Usuń
  13. Nie przepadam za takimi powieściami, ale może pewnego dnia. Od jakiegoś czasu szukam odmian, jeżeli chodzi o książki, więc kto wie? Może przyjdzie czas i na to dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam pierwszą część i również miałam niedosyt, przede mną jeszcze część druga i jestem ciekawa jak mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka