środa, 26 listopada 2014

Mierząc się z ludzkim samosądem i obojętnością.


Autor: Małgorzata Warda
Tytuł: Miasto z lodu
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368
Moja ocena: 7+/10

Z niejaką ciężkością przychodzi nam ocenianie ludzi z zachowaniem pełnego obiektywizmu, pozbawionego własnych osądów czy docinków. Łatwiej jest bezpodstawnie obrzucić kogoś błotem, zamiast próbować wczuć się w jego sytuację i zgłębić temat, co pozwala na lepsze zrozumienie przyczyny konkretnych zachowań. O nie - lepiej jest osądzać na podstawie zasłyszanych plotek. Taka jest nasza mentalność - oceniamy, nie bacząc na to, jak wielką krzywdę możemy wyrządzić innej osobie. 

Wychowywanie dziecka przez jednego z rodziców zawsze było przedstawiane jako bardzo ciężkie zadanie. Teresa doskonale wie, jak wiele w tym stwierdzeniu prawdy - jest młoda i nie ma żadnego mężczyzny, który pomógłby jej wychowywać dojrzewającą trzynastoletnią Agatę, a na dodatek cierpi na bardzo poważną chorobę, która podporządkowuje sobie całe jej życie. Przeprowadzka w nowe miejsce wydawała się być genialnym pomysłem, jednak rzeczywistość koryguje to w chwili, gdy Agata ma wypadek w lesie, a Teresa zostaje obarczona przez wszystkich winą za całe zajście.  

Należę do tej grupy czytelników, którzy po twórczość autorów rodzimego pochodzenia sięgają niezwykle rzadko i ze sporą dozą ostrożnością przemieszanej z wątpliwością. Nie twierdzę, że nie mamy dobrych pisarzy - od razu na myśl przychodzi mi chociażby Sapkowski czy Musierowicz; faktem jest jednak, że wiele razy zdarzyło mi się sparzyć na polskich książkach i dlatego od jakiegoś czasu podchodzę do nich jak pies do jeża. Podobne podejście miałam do tej książki, ale w końcu uznałam, że zaryzykuję - a nuż Miasto z lodu okaże się całkiem ciekawą historią? 

Powieść czyta się lekko, jednak wcale nie oznacza to, że to bezmyślna i byle jaka opowiastka na jeden wieczór, którą przeczytamy, odłożymy na półkę, a następnego dnia nie będziemy umieli nawet opowiedzieć, o czym ona była. Wręcz przeciwnie - to magnetyczna opowieść, na temat której ciśnie się na usta wiele słów, najczęściej samych pochlebnych - wykonana została naprawdę solidna praca przy tworzeniu tej historii, bo ni nie jest "po łebkach", wszystko wydaje się być solidne i przemyślane. 

Drzazgą w oku była dla mnie tutaj narracja. Historia snuta jest z perspektywy poszkodowanej bohaterki, Agaty. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie pewien znaczący element, który niemożebnie mnie drażnił. Charakterystyczne dla pierwszoosobowej narracji jest to, że pisarz ma ograniczone pole manewru - nie może wnikać w odczucia innych bohaterów, nie może wiedzieć, co się z nimi dzieje, jeżeli nie ma przy nich "opisywacza przygód" - w tym przypadku Agata mogła jedynie opisywać wydarzenia, w których uczestniczyła lub była świadkiem, więc jakim cudem mogła znać wszystkie myśli swojej mamy, pracodawcy czy koleżanek? W końcu nie jest wszechwiedząca, więc nie mogła wiedzieć aż takich szczegółów... W tym technicznym przypadku autorka nie popisała się, na szczęście nadrabia to samą fabułą i bohaterami.

Kreacja bohaterów nie zostawia wiele do życzenia, w zasadzie uważam ją za naprawdę świetną i bardzo dobrze stworzoną. Teresa została przedstawiona jako matka, która nie do końca realizuje się w swojej roli. Chce być jak najlepszą matką dla swojej córki, zapewnić jej godziwe życie i dobre warunki do dorastania, ale jednocześnie nie potrafi sobie odmówić kontaktów z mężczyznami, flirtów i zabaw. Pomimo świadomości, że w wyniku choroby opiekowanie się córką może być niemożliwe, Teresa upiera się i stawia na swoim, w wyniku czego dochodzi do sytuacji, w których to na barkach trzynastoletniej dziewczyny spoczywa zadanie troszczenia się o mamę. Agata musi wcześnie dorosnąć - nie ma czasu do zabawy w dziecko, gdyż zostaje rzucona na głęboką wodę. 

Miasto z lodu to powieść bardzo dojrzała i skłaniająca do zastanowienia się nad jej treścią. Po głębszym namyśle mogę powiedzieć, że odnalazłam w niej małe podobieństwo do stylu Jodi Picoult - tak jak ona pani Warda unika oceniania postępowania swoich bohaterów i przedstawia wszystko w niejednoznaczny sposób, by pozwolić czytelnikowi na samodzielne wyciągnięcie wniosków z lektury. To także historia o ludzkiej obojętności i skłonności do pochopnego oraz bezpodstawnego krytykowania innych, bez wystarczającej wiedzy do tego. Książka raczej nie trafi do męskiego grona odbiorców, ale myślę, że wiele przedstawicielek płci pięknej byłoby zauroczonych tą powieścią. 

Okładka bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love - urokliwa, delikatna i mająca w sobie coś, co od razu porusza czytelnika; równie niezwykła, co treść książki. 

16 komentarzy :

  1. Ostatnio czytam coraz więcej książek naszych polskich autorek, więc może i na tę przyjdzie czas ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj mam w planach od dawna, a okładka to mi się baardzo podoba i już zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam inaczej, lubuję się w polskich autorach, dlatego te miasto z lodu bardzo mnie zainteresowało, w szczególności, jeżeli sami możemy ocenić bohaterów i ich postępowania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu poznać twórczość Wardy. Każda pozytywna recenzja ciągnie mnie do niej coraz bardziej...

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja właśnie bardzo lubię polskich autorów i ostatnio zauważyłam, że nawet takich książek czytam najwięcej:) Tę też bym z chęcią poznała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam od dawna ochotę na tę książkę, a jeśli chodzi o tę narrację - może autorka uznała, że ukazanie myśli innych osób pomoże czytelnikowi w zrozumieniu przekazu/morału?

    OdpowiedzUsuń
  7. O Małgorzacie Wardzie słyszałam już dawno temu i bardzo chcę przeczytać coś jej autorstwa. Może nawet zacznę od tej pozycji. Okładka jest piękna, w księgarni nie przeszłabym obok niej obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No i trafiłam na recenzje, która mnie przekonała do tego tytułu. Ja, tak jak i Ty, jestem odrobinę... no dobra, bardzo sceptyczna względem naszych rodzimych autorów. Staram się dawać im szanse, ale częściej się parzę, niż znajduję coś naprawdę godnego uwagi. Ale skoro Tobie się podobało, to i ja dam jej szansę. Dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka wizualnie bardzo kusząca, chyba sama muszę zapoznać się z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też rzadko sięgam po rodzimych autorów. Niestety. Jednak ostatnio się rekompensuję, więc jak znajdę czas to sięgnę również po tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoro książka jest choć troche podobna do tych autorstwa Jodi, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To książka, na którą poluję! :) A Jodi kocham, więc naturalnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem przekonana, że to książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy mogę Cię zaprosić na wymiankę świąteczną? Super, jeśli dołączysz do zabawy :)

    http://krolowamoli.blogspot.com/2014/11/wymianka-swiateczna.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo niedociągnięć chętnie sięgnę po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka