piątek, 14 listopada 2014

Los świata w rękach dwunastki nastolatków - czy nie za wiele na ich barkach?


Autorzy: James Frey, Nils Johnson-Shelton 
Tytuł: Endgame. Wezwanie
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 512
Moja ocena: 7/10

M O R D E R S T W O. Dziesięć liter i dziesięć głosek. Niby tylko wyraz, lecz niosący za sobą całą gamę skojarzeń. Chyba dla wszystkich to czyn, którego nie chcielibyśmy nigdy dokonywać - lecz co w sytuacji, gdy urodziłaś się z piętnem, które sprawia, że ciąży na Tobie odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za innych ludzi? Co, jeśli zabijanie jest kluczem do przetrwania i wyjścia cało z opresji? 

Dwanaście najstarszych plemion żyjących na Ziemi doskonale zdaje sobie sprawę z istnienia Endgame. To nie jest zwykła zabawa - to Gra, w której stawką jest przeżycie całego plemienia. Dwunastu uczestników, po jednym przedstawicielu każdego plemienia, musi zmierzyć się z własnymi słabościami, przeciwieństwami losu i rywalami - przetrwać mają szansę jedynie najsilniejsi, najsprytniejsi i najbardziej bezlitośni. Lepiej uważać na to, komu się ufa, bo Endgame może się skończyć śmiercią. 

O Endgame już od dłuższego czasu jest bardzo głośno - a ja mam to do siebie, że lubię wiedzieć, czym się wszyscy zachwycają i czy rzeczywiście jest czym. Nuta tajemniczości towarzysząca temu złocistemu tomowi sprawiła, że przy nadarzającej się okazji nie omieszkałam z niej nie skorzystać i skusiłam się. Powiem tyle - zdecydowanie jest warte uwagi, więc warto odpowiedzieć na Wezwanie. 

Z całą pewnością od razu w oczy rzuciło mi się, że książka pod względem graficznym jest całkowicie inna od wszystkich, jakie miałam okazję poznać - w tekście brakuje wyjustowania (co jest zamierzonym efektem), co początkowo było dla mnie naprawdę ciężkie i trudne do przyswojenia i minęło trochę czasu, zanim przestało mi przeszkadzać - później uznałam, że to naprawdę interesujący zabieg, który spodobał mi się. 

Na pewno o oryginalności tej pozycji świadczy też język, jakim posługują się autorzy - krótkie, oszczędne i mało rozbudowane zdania i wypowiedzi to coś, czego tu mamy pod dostatkiem. Było mi to jednakże prawdziwą solą w oku, ponieważ jestem ogromną zwolenniczką rozbudowanej, pełnej ciekawych opisów i przekazującej mnóstwo emocji narracji, a tutaj miałam do czynienia ze zbytnią rzeczowością, zbytnią suchością. Ale kto wie - co dla mnie było minusem, dla Was może okazać się główną zaletą! 

Dużym atutem tej książki jest różnorodność prezentowanych w niej bohaterów. Nie każdego potrafiłam polubić - ba! wielu z nich silnie znienawidziłam, ale uważam, że do tego też trzeba mieć talent, by wykreować postaci wzbudzające tyle kontrowersji u czytelnika. Co ciekawe, to nie bohaterowie biorący udział w Endgame podbili moje serca, a ktoś całkiem inny - Christopher. Jego oddanie i miłość były dla mnie tak cudne, tak poruszające i niesamowite, że aż brakuje słów, naprawdę! Przez całą książkę mocno mu kibicowałam, dlatego za zakończenie byłam gotowa dosłownie znienawidzić autorów! Choć teraz uważam, że było naprawdę piękne. 

Nie jestem pewna, czy ta powieść jest dla wszystkich. To książka pełna przemocy, brutalności, bezwzględności i braku jakichkolwiek kompromisów. Prawie wszyscy działają tu na zasadzie - zabić kogoś, inaczej ktoś zabije mnie. Autorzy nie stosują tutaj polityki poprawności i łagodzenia - ma być ostro, ma być twardo. I przyznaję, że to mi się spodobało. Możliwe, że miałam już dosyć czytania przesłodzonych historii pełnych happy endów - jeśli i Wy macie podobne odczucia - sięgnijcie po tę powieść i przekonajcie się, co w niej takiego. Może to Wam uda się rozgryźć zagadkę przygotowaną przez autorów i wzbogacić się?


Za możliwość poznania książki dziękuję: 

22 komentarze :

  1. Książka czeka w kolejce i już nie mogę się doczekać jej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem, czy sięgać po tę książkę... W sumie to są moje klimaty, to coś, co zdecydowanie by mnie zainteresowało, ale czytałam różne opinie na temat "Endgame" i kilka wad by mi przeszkadzało. Sama nie wiem, może warto zaryzykować? Chętnie dowiedziałabym się, co ludzie w tym widzą ^^

    zaczarrowana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, że nie jest to książka dla wszystkich, ale jest naprawdę warta uwagi. Jest taka inna od wszystkiego, co do tej pory czytałam i to też jest jej atut:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam w planach. Trudno będzie się czytać tekst bez wyjustowania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją już za sobą i wkrótce recenzja ale chyba będzie trochę bardziej pozytywna od Twojej ;) mnie brak justowania nie przeszkadzał. Ale postaci trudno polubic...

    OdpowiedzUsuń
  6. Opis jest jak najbardziej zachęcający , muszę przeczytać tę książkę ;) Zwłaszcza ,że czytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę bardzo dobra książka, trochę podobna do innych, ale całkowicie inna zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem zafascynowana Endgame... i nie mogę się doczekać kontynuacji. Naprawdę super książka i w bardzo ciekawy sposób wydana. A okładka mieni się złotem...
    PS: Ale masz cudny szablon... nieziemski ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę że by mi się spodobała. Większośc ksiazek tego Wydawnictwa przypada mi do gustu, dlatego tak bardzo je sobie cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero zaczynam lekturę, ale już na pierwszy rzut oka zwróciłam uwagę na bohaterów - ciesze się, że instynkt mnie nie zawiódł i są oni wykreowani tak dobrze, jak sądziłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Popularność tej pozycji wśród blogerrów książkowych faktycznie ciekawi...

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie takiej książki teraz potrzebuję. Niech coś się dzieje, niech nawet będzie brutalnie...
    A przy okazji zapraszam na konkurs
    http://monweg.blog.onet.pl/2014/11/12/konkurs-200-000-i-szansa-na-dwie-ksiazki/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją na półeczce i w końcu zamierzam się za nią zabrać. Mam nadzieję że będzie mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo nie przypominam sobie, żebym ostatnio czytała coś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ksiażki, w których niczym w Igrzyskach, bohaterowie muszą walczyć o przetrwanie. Tu jest to trochę inaczej prowadzone, ale pomysł podobny, z wielką chęcią się kiedyś zapoznam. Stworzyć znienawidzonych bohaterów też trzeba umieć. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. To książka dla mnie, jestem tego pewna! Bardzo żałuję, że jej nie kupiłam, kiedy miałam okazję :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Z góry przepraszam za prywatę, ale na moim blogu właśnie opublikowałam filmik, nad którym pracowałam ponad miesiąc i realizacja którego zajęła mi ogromnie dużo czasu, dlatego będę bardzo wdzięczna jeżeli zajrzysz, a być może jeżeli oczywiście Ci się spodoba, to szepniesz o nim słówko znajomym . Jeszcze raz przepraszam :)
    Pozdrawiam,
    Esa:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja pozostawię ją na czas, gdy wrzawa nieco ucichnie ;) Często mam tak, że im bardziej i więcej się o książce mówi, tym ja nabieram do niej większego dystansu, często ze szkodą dla niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. książka już niedługo trafi w moje ręce i mam nadzieję, że ja również przyzwyczaję się do stylu, jakim posługuje się autor. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda na to, że nie byłam u Ciebie od wieków ;) Endgame na razie kurzy się na mojej półce, ale wkrótce przeczytam (termin goni) i jestem pełna wiary w to, że mi się spodoba. Obawiałam się, że zjedziesz książkę tak jak Marę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam tę książkę w planach, tylko jakoś nam nie po drodze. Zawsze wynajduje coś bardziej pilnego ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka