niedziela, 16 listopada 2014

Do czego skłonna jest matka w imię miłości?


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: W imię miłości
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 392
Moja ocena: 9+/10

Mówi się, że między matką a dzieckiem istnieje specjalna więź, inna od wszystkich pozostałych. Ile w tym prawdy nie dane było mi jeszcze się przekonać, ponieważ nie realizuję się w macierzyństwie, jednakże niejednokrotnie słyszałam wspomniane wcześniej słowa. Jestem skłonna uważać, że rzeczywiście mają w sobie wiele prawdy, wszak matki gotowe są do największych poświęceń, byle tylko przychylić nieba swojej latorośli i uczynić jej życie szczęśliwszym. Lecz czasami, mimo najszczerszych chęci, nie jest to możliwe - czy można się wtedy poddać? 

Bycie prokuratorem to praca, w której Nina czuje się jak ryba w wodzie. Wie, że w ten sposób może przysłużyć się społeczeństwu i stara się to robić jak najlepiej, wkładając w to całą siebie. Na co dzień ma do czynienia z przerażającymi sprawami, bo musi pracować z dziećmi, które były wykorzystywane seksualnie. Doskonale zdaje sobie sprawę, jak ciężkie jest w takich przypadkach skazanie winowajcy, jednak specyfika jej zawodu wymaga, by zachowywała pełen dystans, a uczucia odsuwała na bok. Jeden dzień zmienia wszystko. Dzień, w którym dowiaduje się, że jej pięcioletni synek również padł ofiarą tak nieludzkiego czynu, jakim jest gwałt. Teraz nie ma mowy o zachowaniu zimnej krwi, gdy w grę wchodzi jej synek. Lecz co przyniesie Ninie kierowanie się emocjami?

Chyba nigdy nie dane mi będzie zrozumienie fenomenu Picoult. Przeczytałam już całkiem sporą ilość jej książek, toteż doskonale udało mi się poznać zagrywki, jakich używa - powinnam więc się uodpornić na wszystkie jej chwyty. Po raz kolejny przekonałam się jednak, że nie jest to możliwe. Bo mimo swojej schematyczności w pewnych momentach, ta kobieta tworzy tak nieprzewidywalną prozę pełną wszelakich emocji, sprzeczności i wątpliwości, że nie się jej nie uwielbiać. W imię miłości to właśnie taka książka - poruszająca do głębi i wyciskająca łzy z oczu, z których nawet nie zdajesz sobie sprawy. 

Tematyka przemocy seksualnej nie jest łatwa, szczególnie, gdy autor próbuje ją przedstawić w kontekście krzywdy wyrządzanej dziecku. Potrzeba nie lada wyczucia i ogromnej ilości empatii, by odpowiednio ją zaprezentować. Nathaniel to pięciolatek taki, jak mnóstwo innych każdego dnia mijających nas dzieciaków. Podobny do innych, a jednak wyjątkowy. Dla rodziców to ich oczko w głowie, wyczekiwany skarb, któremu starają się jak tylko mogą okazywać swoją miłość, choć czasami ciężko im ukryć zniecierpliwienie jego ciągłymi pytaniami czy nocnym moczeniem się. Starają się całymi sobą dać mu to, co najlepsze - gdy jednak nadchodzi najgorsze, nie potrafią się z tym pogodzić.

Nina to kobieta, która w jednej chwili całkowicie podbiła moje serce. Jest niczym lwica - do końca waleczna, do końca dzielna, do końca niepoddająca się, mimo beznadziejnego położenia. Od kilku lat pracuje jako prokurator, gdzie jej zadaniem jest oskarżanie ludzi, lecz nagle sytuacje ulegają kompletnej zamianie, a to wszystko przez jedno wydarzenie. Jej miłość do Nathaniela była tak piękna, że czasami po prostu bolało mnie serce, gdy czytałam jak cierpiała - chciała przede wszystkim zapewnić mu na nowo bezpieczne i pozbawione lęku życie. Nie potrafiłam winić jej za nic, kompletnie za nic - takie oddanie według mnie zasługuje na podziw, nie na naganę i karę. 

Pozostali bohaterowie zostali równie dobrze, wyraziście i realistycznie wykreowani. Jodi ma już to do siebie, że jeśli się za coś zabiera, to robi to świetnie - mamy kolejny dowód. Nie mamy tu kopii pozostałych bohaterów, gdyż każdy jest kompletnie inny - ma odmienne marzenia, odmienne lęki - inaczej się zachowuje w krytycznych sytuacjach i inaczej stara sobie poradzić z tym, co się dzieje. Mimo, że to rodzina Frostów gra tutaj pierwsze skrzypce, to reszta instrumentów grających w tej orkiestrze dyrygowanej przez Picoult jest niesamowicie wyeksponowana i przygotowana do koncertu, będącego ambrozją dla słuchu.

Każda kolejna przeczytana książka tej autorki sprawia, że umacniam się w twierdzeniu, że to obecnie jedna z najlepszych pisarek poruszających trudną i nieprzyjemną tematykę w swojej twórczości. Z godnym pozazdroszczenia altruizmem podchodzi tym razem do tematyki gwałtu na dzieciach, siły macierzyńskiej miłości i dualizmu w życiu - nic nie jest takie, jakie się wydaje, a nic nie powinno być oceniane tylko po pozorach, bo życie nie jest czarno-białe, natomiast posiada niezliczoną paletę pełną odcieni szarości. 

Okładka bierze udział w Okładkowe Love - tak delikatna, tak przejmująca i piękna w swojej prostocie sprawia, że wydaje się być idealnie dopasowana do treści...

22 komentarze :

  1. Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam jeszcze nic napisanego przez tę autorkę. Może zacznę od "W imię miłości"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam kilku takich autorów, których mam wrażenie, że każdy zna, tylko nie ja... :) Ale zawsze można to zmienić! :)

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie ^^ Szczerze mówiąc, ta książka ma wszystko, co jest potrzebne, aby mnie zainteresować - ciekawy pomysł, wyrazistych bohaterów, świetne wykonanie, poruszona tematyka... Muszę przeczytać! Do tej pory miałam styczność z tylko jedną książką Jodi Picoult - "Z innej bajki" - którą w dodatku pisała z córką :)) Można więc powiedzieć, że praktycznie w ogóle nie poznałam jej twórczości, a bardzo bym chciała ^^

    zaczarrowana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie "Z innej bajki" to nie była Jodi, przynajmniej nie taka, którą kocham. Ale tę książkę naprawdę mocno Ci polecam, myślę, że mogłaby Ci się spodobać! :)

      Usuń
  3. Moja mama czytała jedną z książek tej pisarki i strasznie zachwalała. :) Sama też mam zamiar sięgnać po któreś z dzieł tej pani.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, mam nawet na półce. Zakonczenie mnie powaliło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Picoult jest zdecydowanie mistrzynią w nich!

      Usuń
  5. Autorkę lubię, ale książka, a dokładniej tematyka, bardzo ciężka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tematyka nie należy do najłatwiejszych, jednak jest warta konfrontacji.

      Usuń
  6. Czytałam kilka książek Picoult i po jakimś czasie zaczęła mi przeszkadzać, wspomniana przez Ciebie, schematyczność :) Jestem jednak przekonana, że po dłuższej przerwie jeszcze do niej wrócę :) Póki co, poleciłam ją mojej mamie, która zaczęła właśnie od tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie autorka ma swoje stałe zagrania, nie da się temu zaprzeczyć - dlatego też nie warto czytać naraz wszystkich jej książek tak duszkiem, bo szybko można mieć dość, ja preferuję od czasu do czasu jeden z jej tytułów sobie wybrać, a wtedy mogę spokojnie się pozachwycać nią. :)

      Usuń
  7. Jestem ciekawa, którą spośród przeczytanych przez siebie książek Picoult najbardziej lubisz:) Pewnie widziałaś w moim stosiku, że ja dorobiłam się na razie dwóch tytułów, więc w końcu będę miała przyjemność poznać i ja jej książki. I wiesz co, Twój blog kojarzy mi się przede wszystkim właśnie z książkami Picoult:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholernie ciężko byłoby mi wybrać bo w zasadzie połowa z przeczytanych przeze mnie, to naprawdę świetne książki - "Karuzela uczuć", "Bez mojej zgody", "Dziewiętnaście minut" i "W imię miłości" - jednej nie jestem w stanie wybrać, musi być ten kwartet. :) Nie mogę się doczekać, aż przeczytasz któraś z jej książek ze swojego stosiku, mam nadzieję, że pozytywnie ją odbierzesz! :)

      Usuń
  8. Uwielbiam Picoult za to, że nie ocenia swoich bohaterów, tylko pozostawia to nam, czytelnikom. "W imię miłości" to według mnie jedna z lepszych jej książek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest to, racja! Autorka nie komentuje poczynań swoich podopiecznych, ale pozostawia to naszemu osądowi, przez co nie sugeruje nam odbioru swoich książek, cholernie to u niej lubię i zgadzam się w pełni! :)

      Usuń
  9. Ach, i kolejny tytuł do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mnie samą przeraża to, ile książek bym chciała przeczytać, bo zauważam u kogoś i myślę sobie "chcęchcęchcę". :)

      Usuń
  10. Mam w planach zapoznanie się z twórczością autorki, ale ciągle te plany odwlekam. Ciekawe, czy kiedyś uda mi się przeczytać jakąś książkę autorki :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie JAKĄŚ, a JAKIEŚ! :)

      Usuń
  11. Jodi w dobrej formie, to coś co lubię. Choć przyznam, że boję się tematyki, cierpiące dzieci to raczej coś, czego unikam. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Picoult i czytałam "W imię miłości". Co tu dużo mówić... Tak jak Ty uważam że książka jest świetna. Picoult jest dla mnie mistrzynią w budowaniu emocji.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka