poniedziałek, 24 listopada 2014

Ciągle w drodze, ciągle w podróży.


Autor: J.A. Redmerski
Tytuł: Na krawędzi zawsze
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 460
Moja ocena: 3+/10

Miłość to nie tylko wspólne chodzenie za rączki podczas spaceru w letni dzień, wręczanie sobie upominków na Walentynki lub obchodzenie razem kolejnych rocznic, gdy traci się rachubę. Życie ma często w zanadrzu wiele nieprawdopodobnych zdarzeń stających nam na drodze niczym wyskakujące z kapelusza cyrkowego magika króliki, więc dopiero wtedy weryfikuje, czy wypowiadane wcześniej słowa "kocham Cię", miały jakieś znaczenie, czy były jedynie pustą frazą. 

Camryn i Andrew nie należą do par, których życie było usłane różami. Wręcz przeciwnie - musieli przejść długo drogę, by móc osiągnąć względny spokój i szczęście. I gdy wydaje im się, że wszystko układa się prawie idealnie, nagle dochodzi do zdarzenia, które po raz kolejny wpuszcza ich losy jakby w magiel. Po raz kolejny muszą udowodnić, że ich uczucie pomimo krótkiego stażu nie jest niedojrzałe, a wypełnione wzajemną miłością i próbami przetrwania. 

Pierwsza część "krawędziowego" cyklu zauroczyła mnie, choć nie podbiła mojego serca i nie sprawiła, że z niecierpliwością od razu po premierze sięgnęłam po kolejny tom. Musiało minąć trochę czasu, bym nabrała ochoty na dokończenie historii tego duetu. I niestety po przeczytaniu stwierdziłam, że lepiej byłoby, gdybym poprzestała na dobrych wrażeniach poprzedniczki niż psuła je sobie, czytając Na krawędzi zawsze. A dlaczego ta książka wypadła gorzej w moich oczach? 

Ta książka wydaje się być napisana poprawnie. Język jest nadal podobny do poprzedniego, nadal mamy mieszaną narrację uatrakcyjniającą chwile poświęcane kolejnym kartkom, a wszystko pochłania się pozornie łatwo i przyjemnie. Ale w pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że o ile początek był jeszcze obfity w emocje i coś się działo, tak im dalej w las, tym było słabiej, nudniej i jakoś tak bez wyrazu. Wszystko stało się łatwe, proste i polukrowane aż do bólu zębów - czemu autorka wyrządziła tej książce tak wielką krzywdę? 

Nie jestem fanką szczęśliwych zakończeń. O wiele bardziej cenię sobie autorów, którzy nie boją się odważnych posunięć i na koniec książki doprowadzają do śmierci bohatera/bohaterów. Owszem, jest to przykre strasznie, ale jak dla mnie urzeczywistnia opisywane wydarzenia. W tej historii miałam wrażenie, że autorka zabiła dobrze znanych mi Camryn i Andrew gdzieś po 1/4 książki, a na ich miejsce wprowadziła mierne różowiutkie i przerysowane substytuty, które przyczyniły się do przekształcenia intrygującej powieści w miałką historyjkę. Jak tak można? 

Na krawędzi nigdy miało w sobie całkiem spory potencjał, z którym wiązałam niemałe nadzieje. Liczyłam, że w drugiej części bohaterowie rozwiną skrzydła, a autorka pokaże mi, że rzeczywiście jej książki zasłużyły na miano najpiękniejszej historii o miłości. Niestety, jak dla mnie te słowa okazały się być pisane na wyrost. Tom kończący serię zawiódł mnie na całej linii, gdyż okazał się powieleniem części pierwszej - jak dla mnie pani Redmerski zdecydowanie zabrakło koncepcji i sądziła, że serwowanie tego samego w nieco innej otoczce będzie dobrym rozwiązaniem. A nie było.

16 komentarzy :

  1. Okładka jest cudowna, ale raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak przerysowane i szczęśliwe książki do mnie nie trafiają niestety

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś ta seria w ogóle do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również wolę kiedy bohaterowie umierają, bo bynajmniej wiem co się z nimi dzieje po zakończeniu książki :)
    Zapraszam:
    nocny-mark.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mam w planach zapoznać się z tą serią, ale nie wiem kiedy uda mi się znaleźć trochę czasu. Gdy, już będę po lekturze pierwszej części zastanowię się czy dam szansę drugiej, bo widzę, że chyba jednak nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam złych zakończeń nie lubię, ale akurat "Na krawędzi zawsze" i dla mnie było słabiutkie. Jakby napisane dla kasy, a nie dlatego, że autorka miałam jeszcze coś do dopowiedzenia... Zupełnie bezsensownie napisana książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze nie miałam czasu wziąć się za ten tom, ale teraz zrobię to z mniejszą chęcią ;) Naprawdę było aż tak źle? Może autorka wzięła na tapetę znany i sprawdzony schemat celowo, a nie dlatego że boi się odważniejszych rozwiązań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem właśnie, ale co człowiek to opinia! :) Mi się cały cykl podobał i myślę, że Tobie też by się spodobał.

      Usuń
  8. Już od dawna poluję na tę książkę. Jednak są zbyt drogie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi też znudziły się historię z szczęśliwym zakończeniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja uwielbiam szczęśliwe zakończenia, i nie wyobrażam sobie innej opcji. Powyższą serię miałam okazję czytać i mnie akurat ona się bardzo podobała. Co prawda drugi tom jest gorszy od pierwszego, ale i tak wspominam go pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ochotę na pierwszą część, ale trochę teraz ostudziłaś mój entuzjazm... muszę się jednak zastanowić czy chcę to czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam , pierwszy tom moim zdaniem był niesamowity . Zakochałam się w tej książce , ale drugi tom był beznadziejny . Co prawda oceniłabym ją na 5+/10 ,ale w porównaniu z pierwszym tomem ,jest to przepaść pomiędzy niebem , a ziemią . Autorka widocznie pisała dla zysku ,bo nic innego nie przychodzi mi już do głowy .. Szczerze mówiąc , mogłam poprzestać na tomie "Na krawędzi nigdy" ,bo troszkę popsułam sobie dobre wrażenie odnośnie tej dylogii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ją nisko oceniłaś. Czeka na mnie pierwsza część na półce, ale póki co nie mam na nią specjalnie ochoty. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  14. No to podziękuję za tą książkę, bo cóż mam zrobić innego? :) Szkoda mi czasu tracić na czytanie i dojście do takich samych wniosków, do których doszłaś Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam pierwszą część i miałam dość. Za słodkie i za cukierkowe. Dlatego nawet nie sięgałam po drugą część - najnormalniej w świecie szkoda mi czasu na takie historyjki :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka