poniedziałek, 27 października 2014

Życie na pokaz w plastikowej bańce - może być coś gorszego?

Okładka książki Żona oficera
Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Żona oficera
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 503
Moja ocena: 8/10

Dzisiaj małżeństwo to dla każdego sformalizowany związek pomiędzy dwojgiem kochających się osób, świadomych swojej decyzji o pobraniu się, wszystkich "za" i "przeciw". Oczywiście, są zakątki na naszej planecie, gdzie mariaż to w dalszym ciągu umowa między rodzinami, mająca na celu uzyskanie jak największych korzyści materialnych, ale to już coraz rzadsze zjawisko. Inaczej jednak było choćby sto lat temu, gdyż wtedy takie zawieranie umów małżeńskich w celu wzbogacenia było na porządku dziennym - czy było to jednak słuszne?

I wojna światowa zakończyła się dwa lata temu, lecz wielu ludzi wciąż żyje z jej widmem - kimś takim jest Stephen. Od zawsze pogrążony był w kompleksach, ciągle czuł, że jest tym gorszym synem i nie dorównuje swojemu idealnemu bratu. Gdy jednak poznaje młodziutką Lily, która nie znosi wspominania o wojnie, to uznaje, że dziewczyna jest w stanie wyleczyć go z wojennych koszmarów. Problemem jednak jest fakt, że mężczyzna wywodzi się z wyższych sfer, a Lily to zwykła śpiewaczka, która na dodatek odrzuca opcję poślubienia oficera. Wszystko jednak ulega zmianom przez jedno wydarzenie - Lily zmienia zdanie. Czy nie jest to błędem? 

Philippa Gregory to autorka powieści, którą bardzo cenię. Tworzy niesamowite opowieści, dzięki którym potrafi zarazić człowieka bakcylem do poznawania historii na kartkach jej książek. Mimo że niejednokrotnie okazują się być opasłymi tomiskami, co niektórych może zrazić, dla mnie jest powodem do zacierania rąk - tyle czasu z nią to naprawdę dobre spożytkowanie go, a teraz miałam tylko potwierdzenie tego wcześniej znanego faktu.

Nie jest to powieść taka jak "Kochanice króla", bardziej przypomina "Czarownicę". I nie, nie oznacza to, że jest słaba! O ile w przypadku pierwszej wspomnianej powieści Gregory miała ograniczone pole do wykorzystywania swojej wyobraźni ze względu na to, że opowiadała historię mającą miejsce w rzeczywistości i trzymała się faktów mających potwierdzenie z przeszłości, tak w przypadku drugiej książki ograniczały ją jedynie realia historyczne, gdyż reszta była jej pomysłem - tak też jest tutaj. Wszystko jest wykreowane przez autorkę i osadzone w trudnych latach po zakończeniu pierwszej wojny światowej - nie muszę wspominać, że w bardzo dobrym stylu? 

Autorka skonfrontowała ze sobą dwa kompletnie inne światy - tzw. sfery wyższej i robotniczej. Z jednej strony mamy tutaj Lily, młodziutką dziewczynę, której pasją jest śpiew - chce z tym związać swoją przyszłość, lecz niespodziewanie napotyka bariery na swojej drodze. Nie ma prawa żyć tak jak wcześniej, musi się podporządkować i nagiąć do woli swojego męża. Rzadko ma prawo decydowania o czymś, a jeśli takowe jej przysługuje, to w mało znaczących kwestiach. Z drugiej strony jest Stephen i jego rodzina - ludzie zimni i sztuczni, wyrachowani do granic możliwości, przejmujący się pozorami i tym, by jak najlepiej wypaść przed towarzystwem. To ludzie, którzy z obłudą są za pan brat, a fałsz to ich drugie imię. 

Książkę czytało się naprawdę dobrze, gdyż mimo swojej obszerności nie jest ona topornym i męczącym czytadłem. To mądra i głęboka opowieść o ludzkich lękach i koszmarach, o obłudzie, fałszu i zakłamaniu. To powieść, w której wciąż bohaterowie zadają sobie kolejne pytania, doznają nowych rozczarowań i tracą nadzieje. To książka, gdzie zakamuflowane są ludzkie uczucia, a pełno jest wyrachowania. Tu nie ma miejsca na bycie ludzkim, gdyż takie osoby nie są pożądane - trzeba żyć tak, by inni Cię podziwiali i byś nie przynosiła wstydu swoim zachowaniem. To w końcu niezwykła historia pozwalająca człowiekowi lepiej zrozumieć inną epokę, inny styl życia i inne obyczaje społeczne, z pewnością warta zapoznania się z nią. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

7 komentarzy :

  1. Ta autorka zbiera naprawdę dobre noty - trzeba się będzie za nią wziąć, przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się przyznać, że recenzję przeczytałam troszkę po łebkach. Książka dzisiaj o mnie przyszła i nie wiem czemu, ale chcę o niej wiedzieć jak najmniej :D Poza tym w kość dało mi dzisiejsze pisanie relacji z targów i późny powrót z Krakowa. Ale zachęciłaś mnie, szczególnie ten fragment o konfrontowaniu światów. Lubię Gregory, więc tej powieści i tak nie mogłabym przegapić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zachęciłaś do tej pozycji, intryguje mnie jej opis, nawet pomimo tego, że nie czytam takich historii na co dzień, i tak nabrałam na nią ochoty

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam za często tego typu książek, ale swoją recenzją zaciekawiłaś mnie. Jak trafi się okazja może się skuszę nią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko co Philippy muszę mieć :) albo chociaż wypożyczyć. Na jednej jej książce troszkę się zawiodłam, druga mnie oczarowała

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już inne książki tej autorki i chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Philippa Gregory jest wysoko na mojej liście autorek do poznania, może w końcu mi się uda. Skoro Ty ją cenisz, to myślę, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka