czwartek, 23 października 2014

Zgaduj-zgadula... Opowieść o dziennikarzu, babci dotkniętej demencją i sztucznej inteligencji.

Okładka książki Zabawka diabła
Autor: Matt Richtel
Tytuł: Zabawka diabła
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 528
Moja ocena: 6/10

Nasza przeszłość i pamięć o minionych wydarzeniach to coś, co kształtuje nasze osobowości. Na każdą osobę co innego wpływa bardziej, a co innego mniej. Chyba każdy lubi "cofnąć się w czasie" i powspominać o tym, co było, o tym, co sprawiło nam radość, rozśmieszyło czy odmieniło nas. Lecz co, gdy nie mamy do czego wrócić, bo nasza pamięć spłatała nam ogromnego psikusa, zapominając wszystko, przez co do tej pory przeszliśmy? Jak się zachowywać w sytuacji, gdy nie umiemy sobie przypomnieć niektórych osób czy kluczowych elementów z naszego życia? 

Taki problem ma osiemdziesięcioletnia Lane Idle. Jest staruszką, którą rok temu dorwała w swe szpony starcza demencja i sprawiła, że kobieta stopniowo zaczęła żegnać się z wszystkimi wspomnieniami. Teraz mieszka w domu opieki, gdzie od czasu do czasu odwiedza ją jej wnuk, Nat, który jest blogerem i dziennikarzem. Podczas jednego ze spotkań, wraz z babcią wybierają się do parku. Rodzinną sielankę psują im strzały, które mężczyzna uznaje za przypadkowe. Okazuje się jednak, że nic nie jest przypadkiem, a w całą akcję zamieszana jest jego babcia, która jednak niczego nie pamięta.

Bardzo rzadko tutaj pojawiają się recenzje książek takich jak ta, ponieważ muszę przyznać, że w porównaniu z przeszłością, to w ostatnim czasie moje zainteresowanie thrillerami drastycznie spadło i sięgam po nie okazjonalnie. Wybierając Zabawkę diabła liczyłam, że trafię na książkę, która wchłonie mnie przez swoje zawirowania i sprawi, że będę ciągle głowiła się nad rozwiązaniem zagadki, którą porusza. Szkoda tylko, że tak nie było. Bo to dobra historia, nie mogę jej tego odmówić - tylko wykonanie nieco kulało i utykało.

Całkiem dziwne było dla mnie to, że o ile nie udało mi się polubić głównego bohatera, tak jego babcię obdarzyłam nieskrywaną sympatią. Kiedy tylko się pojawiała, od razu jakoś pozytywniej się robiło, bo zawsze udawało jej się rozładować atmosferę lub powiedzieć coś, co mnie rozbawiło. Niestety w rodzinie Idle'ów nie było to dziedziczne, bo jej wnuk działał mi na nerwy swoim zachowaniem, swoimi poglądami i ciągłym diagnozowaniem każdego - naprawdę! Wystarczył jeden rzut oka na jakąkolwiek osobę, a on już wymieniał, jakie choroby u niej widzi - można się nieźle podłamać na duchu, bo nieobce mi wtedy były myśli, że może ja też mam jakieś objawy choroby, której nie potrafię rozpoznać. 

Akcja jest prowadzona w bardzo nierówny sposób - raz przyśpiesza, raz zwalnia. I znowu przyśpiesza, znowu zwalnia. I tak w kółko. Momentami narracja była naprawdę chaotyczna, co sprzyjało temu, bym się gubiła w fabule i zastanawiała co jakiś czas "o co tu chodzi?!", a potem cofała kilka stron, by jeszcze raz przyswoić sobie to, co autor próbował przekazać. Gdy już wszystko udawało mi się zrozumieć, to nastąpił mały zawód, bo brakowało mi też tutaj większych komplikacji - wszystko rozwiązuje się zbyt prosto, zbyt łatwo, bo gdy Nat natrafił już na trop, to kwestią czasu zostało odkrycie wszystkiego bez zbędnego zamieszania. 

Nie mam nic do zarzucenia, jeśli chodzi o tematykę. Lubię połączenie thrillera z medycyną, więc książka nie nużyła mnie. Nie można stwierdzić, że jest monotonna - jest zmienna. I o ile czasem takie huśtawki są potrzebne, tak tu były nieco drażniące, gdyż już akcja się rozkręcała, a tu bum! - autor gwałtownie hamuje, bo zaczyna przekazywać jakieś techniczno-informatyczne nowinki. Książkę czyta się dobrze - mnie nie porwała, bo zabrakło jej tej iskry w sobie, ale narzekać też nie będę. Na okładce pisało, że to początek serii książek z Nat'em w roli głównej - nie pozostaje mi nic innego niż żywić nadzieję, że z książki na książkę autor poprawi swój warsztat i sprawi, że zapałam sympatią do tego dziennikarza.

15 komentarzy :

  1. Mam tę książkę na półce, ale coraz mocniej czuję się do niej zniechęcona...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowinki techniczno-infromatyczne? Nie dziwię się, że Cię to drażniło.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak bardzo chciałabym tę książkę przeczytac, ze mało mnie obchodzą jej wady :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę książkę już dawno, ale najbardziej pamiętam właśnie chaos i niepokój jaki we mnie zostawiła. Mimo niedociągnięć podobało mi się i czekam na kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce i widzę, że nie warto nawet zaprzątać sobie nią głowy. Jest tyle świetnych książek, które warto przeczytać, że zdecydowanie nie zachęciłaś mnie do sięgnięcia właśnie po tę ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy się nie polubi głównego bohatera to niejedna świetna powieść potrafi się okazać stratą czasu i kosztuje nas wieeeele nerwów, a przecież lektura to przyjemność. Mnie szczególnie irytuje koncepcja tej książki, nie umiem pojąć, co mnie od niej odpycha.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, mało kiedy mam do czynienia z tym gatunkiem. Chętnie zaryzykowałabym i sięgnęła po jakąś książkę tego typu, ale to raczej nie będzie ten tytuł - chociaż wypowiadasz się o nim pozytywnie :)
    A tak swoja drogą - bardzo dobrze piszesz. Doskonała recenzja, na pewno jeszcze tu wpadnę :)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Powieść czeka na mojej półce na swoją kolej. Hm, miałam nadzieję na coś porywającego, a widzę, że może być całkiem przeciętnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzieś mi się książka obiła o uszy, lecz widziałam, ze nie ma jakiś wielkich ocen, po Twojej recenzji widzę, że jest to dość przeciętny thriller, więc nie wiem czy po niego sięgnę, ale będę miała go na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie z kolei jakoś nie ciągnie do połączeń thrillerów z medycyną. W ogóle nie po drodze mi z medycyną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł posta intrygujący. O książce już słyszałam wielokrotnie. Każdy inaczej ją ocenia. Tym bardziej jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja prawie wszystkie babcie z książek darzę sympatią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Temat ciekawy, ale po opisie wydaje mi się, że jednak nie warto.

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może kiedyś w przyszłości sięgnę po tą książkę, bo thrillery raczej lubię :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej spasuję. Czuję, że nie jest to książka dla mnie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka