czwartek, 30 października 2014

Na którą z kandydatek do książęcej ręki czeka tron i korona?


Autor: Kiera Cass
Tytuł: Jedyna
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 334
Moja ocena: 6/10

Prawie każda dziewczynka w okresie swojego życia pragnęła zostać księżniczką. Noszenia każdego dnia innej, niepowtarzalnej sukni, posiadanie niezliczonej ilości służby na każde zawołanie, mieszkanie w pałacu jak z bajki i posiadanie za męża niebywale przystojnego księcia - czy któraś z nas tego nie chciała? Niestety, w tych marzeniach zazwyczaj nie uwzględnia się szarej rzeczywistości, która niekoniecznie okazuje się być usłana płatkami róż. 

America miała okazję szybko przekonać się o słuszności tego zagadnienia - o ile na początku udziału w Eliminacjach pobyt w pałacu jawił się jej jako sen, tak z czasem poznała coraz więcej ciemnych stron sprawowania władzy. Od początku nie potrafiła pogodzić się z niesłusznym podziałem klasowym w państwie, czego dowodem były jej wystąpienia. Lud Illei szybko zrozumiał, że Ami jest tą osobą, która może zmienić ich życie. Problem w tym, że to nie do poddanych należało podjęcie decyzji - ostateczny werdykt miał wydać Maxon, który zbliżył się tak z rywalkami Ameriki, a to nie działa na jej korzyść.

To jedna z serii, o której od początku było głośno. Jedni ją uwielbiają, drudzy nie potrafią odnaleźć ani jednego pozytywu. Ile osób, tyle opinii na jej temat. Zastanawiało mnie niedawno, dlaczego i skąd taki szum wokół niej powstał? Na pewno nie ze względu na oryginalność, gdyż powieści utrzymanych w klimacie dystopijnym powstało w ostatnim czasie bez liku. Styl też nie powala na kolana. Może to ze względu na oprawę graficzną? W końcu grupą docelową, do której skierowane są książki to nastolatki, więc wydawcy uważali, że ładna oprawa przyciągnie je i zastąpi braki w treści? Myślę, że coś w tym może być, choć tak naprawdę prawda leży gdzie indziej - każda z nas jest w środku małą dziewczynką mimo lat posiadanych na karku, więc i każda chciałaby choć przez chwilę poczuć się po królewsku. 

Co tym razem serwuje nam Kiera Cass? To już finał historii o losach Ami, jej konkurentek, księcia Maxona i Aspena. Autorka spokojnie dobiła do brzegu, można mieć tu zastrzeżenia, że zbyt niedbale i pobieżnie. To chyba główna wada tych książek, gdyż zaczynają poruszać ciekawiący mnie wątek, po czym autorka nagle traci nim zainteresowanie i zostawia go: 
a) niedokończony (czytelnik-wróżka, sam ma sobie dopowiedzieć)
b) dokończony (byle jak, byle szybciej mieć z głowy).
O ile w dwóch poprzednich częściach przymykałam na to oko, gdyż liczyłam, że w ostatnim tomie zostanie mi wszystko ładnie wytłumaczone, tak po przeczytaniu Jedynej jestem nieco zła na autorkę - gdyż pozornie rozwiązała to, co najważniejsze, ale resztę potraktowała po macoszemu. 

Nie było też aż tak tragicznie, jak mogłoby się wydawać. Autorka zaserwowała kilka całkiem sporych zaskoczeń, których nie przewidziałam, a całkiem lubię takie niespodziewajki. Nie było też silnie eksponowanego wątku geometrycznego (czytaj: trójkąta), właściwie to zanikł, za co jestem bardzo wdzięczna, gdyż to zawsze wzbudza moją irytację. Przyjemnie też było pozwolić porwać się atmosferze książki i pozwolić się w niej pławić, gdyż czuć było od niej wdzięk i bajkowość - a tego oczekiwałam.

To książka zdecydowanie nie dla wszystkich. Oosby, które chcą dopracowanej i szczegółowo wykreowanej literatury, raczej nie mają po co myśleć o tej książce gdyż srogo się na niej zawiodą i zaczną na niej wieszać psy. Jeśli jednak masz ochotę na lekki odmóżdżacz na jedno popołudnie, który został wykreowany w baśniowej scenerii - spróbuj, może na Ciebie podziała czar roztaczany przez tę serię? 

Okładka oczywiście bierze udział w Okładkowe Love - nie ma innej możliwości! 

28 komentarzy :

  1. Tym razem nie jest to pozycja dla mnie ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie każdy gustuje w tego typu książkach. :)

      Usuń
  2. Ciekawe spostrzeżenia tutaj zawarłaś i przywróciłaś mi nadzieję w to, że tę serię można całkiem nieźle zakończyć. Nie spodziewałam się zaskoczeń, a tu proszę ;) Wkrótce kupię i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę zastrzeżeń co do niej mam, jednakże nie jest też tak źle. Zawsze mogło być gorzej. :)

      Usuń
    2. Hi hi, zawsze może być koszmarniej ;) Na przywrócenie wiary w tę tezę polecam lekturę Mrocznej bohaterki ;)

      Usuń
  3. Książka przede mną, ale widzę, że najgorzej nie będzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest średnio - nie najgorzej, nie najlepiej. :)

      Usuń
  4. czytałam o niej skrajne opinie,Teraz już sama nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba samemu przeczytać, gdyż inaczej nie da się wyrobić zdania o tej serii. :)

      Usuń
  5. Ja też czytałam, chyba czas jakąś recenzję napisać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam i chętnie przeczytam, z największą przyjemnością! :)

      Usuń
  6. Okładki są naprawdę ładne, jednak od początku czułam, że z tą serią jest coś nie tak, a liczne przeczytane recenzje tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest chyba podręcznikowym przykładem, by nie oceniać książek po okładkach. :D

      Usuń
  7. Seria mnie intryguje, w jakiś całkowicie inny sposób, niż inne ciekawe czy mnie również tak odmóżdży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby zaspokoić tę ciekawość, musisz spróbować. :)

      Usuń
  8. O tej serii oczywiście słyszałam, ale na chwilę obecnę nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nie zabrałam się za tę serię, ale jestem ciekawa, czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam, aż zaczniesz ją czytać, jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób ją odbierzesz. :)

      Usuń
  10. Już kiedyś (o dziwo jedynie po okładce) stwierdziłam, że to nie dla mnie:) A Twój rzeczowy osąd naprawdę jest dla mnie wiarygodny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się bardzo, naprawdę miło jest coś takiego słyszeć! :)

      Usuń
  11. Czasem zdarza mi się być wymagająca, ale czasami po prostu wolę zatracić się w książce skierowanej do mojej grupy wiekowej. "Jedyna" czeka cierpliwie na półce, a ja zacieram rączki na zakończenie trylogii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam - czasami zdarza mi się doczepić do każdego szczególiku w książce, a czasem przymykam oczy na spore niedociągnięcia, bo wolę delektować się książką niż marudzić nad nią. :)

      Usuń
  12. Akurat ja nigdy nie chciałam być księżniczką i ostatnio unikam takich lekkich książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to mnie zdziwiłaś! :) A ja wręcz przeciwnie, ostatnio coraz częściej po nie sięgam. :)

      Usuń
  13. Dałam sobie spokój z tą serią po pierwszym tomie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję więc, że nie było fajerwerków. :D

      Usuń
  14. O ile dwa poprzednie tomy trylogii "Rywalki" były znośne, to ostatni tom w ogóle mi się nie podobał. Na szczęście książki czytało się w miarę szybko, więc nie musiałam się z nią długo męczyć.
    Na jakimś blogu pisałam, że "Rywalki" są dla mnie bardzo podobne do "Igrzysk śmierci", tylko są ich bardziej cukierkową wersją (aż specjalnie poszukałam tego, co tam napisałam :P). Wyłania się po jednej kandydatce z każdego okręgu, wywozi do bogatej stolicy, doprowadza się ją do olśniewającej formy i przedstawia jurorom którzy je oceniają. Następnie muszą rywalizować ze sobą, a niektóre kandydatki są eliminowane. W tle mamy trójkąt miłosny (miłość do chłopaka-przyjaciela z rodzinnych stron oraz do chłopaka, który jest z bohaterką w konkursie), złego króla/prezydenta oraz walki rebeliantów, dla których główna bohaterka jest ważną postacią. Tak naprawdę to obie książki opowiadają o tym samym. "Rywalki" to kiepska kopia "Igrzysk" pozbawiona tytułowej śmierci. Ale oczywiście to tylko moja opinia.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka