wtorek, 5 sierpnia 2014

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy - trylogia Larssona również.

Okładka książki Zamek z piasku, który runął
Autor: Stieg Larsson
Tytuł: Zamek z piasku, który runął
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 784
Moja ocena: 7/10

Kłamstwo ma krótkie nogi - niejednokrotnie zdarzało się nam to słyszeć. I pewnie wiele razy zdarzyło się o tym przekonać na własnej skórze. Wszelkie oszustwa czy matactwa zawsze wychodzą na jaw. Gorzej jest jednak, gdy przekręty dotyczą ważnych spraw, bo przy wykazaniu fałszu jest wiele zamieszania i problemów. Lecz ludzie są tylko ludźmi - liczą na traf szczęścia i na to, że ominie ich afera - a tak nie zawsze bywa.

Poturbowana i w krytycznym stanie Lisbeth Salander trafia do szpitala, a wraz z nią Zalachenko, który również nie prezentuje się najlepiej. Dziewczyna dochodzi do zdrowia, lecz wiąże się z tym przybliżający do niej proces, w którym zobowiązana jest wziąć udział. Sprawy nie przybierają dobrego obrotu, gdyż wszystko jest mocno połączone z wydarzeniami z dalekiej przeszłości, które ciągle dają o sobie znać. Wielu ludzi jednak obawia się zdemaskowania, gdyż może im to zrujnować całe dotychczasowe życie - czy jednak to będzie dla Mikaela powodem do rezygnacji z zamierzonego planu? 

Ciężko mi coś napisać, bo jest mi ogromnie żal. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że to już koniec mojej przygody z Mikaelem, Lisbeth, Eriką i wieloma innymi postaciami. Zawsze ogarnia mnie odrobina smutku przy zakończeniu niektórych serii, ponieważ bardziej pozwalają mi się zżyć z bohaterami, a rozstanie z nimi jest bardzo bolesne. Trzeba jednak umieć spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że wszystko co dobre, musi mieć kiedyś swój koniec. Szkoda tylko, że finał nie dorównuje poprzednim częściom, ale nie można mieć wszystkiego. 

Książka bezpośrednio łączy się z poprzedniczką - nie ma tutaj przeskoku czasowego jak w przypadku pierwszej i drugiej części "Millennium". To sprawia, że czytelnik od razu zostaje poddany natłokowi wydarzeń, emocji i uczuć. Ten zabieg bardzo przypadł mi do gustu - nie musiałam czekać, aż wszystko nabierze tempa, ponieważ już od pierwszych stron było ono na najwyższych obrotach. Lecz później, nagle i nie do końca wiadomo skąd, to tempo gdzieś zanikło. Wszystko spowolniło, a czytelnik otrzymał zbyt dużo nużących (przynajmniej mnie) fragmentów o polityce, Sapo i jej wewnętrznych strukturach. Za dużo polityki, zbyt mało Lisbeth. Dość długo książka była w ten sposób utrzymywana, wplecione zostały też wątki z Eriką, Mikaelem i Moniką, ale brakowało mi tu czegoś. Nie bardzo znam się na polityce, podejrzewam też, że pewnie sporo czytelników również, dlatego oczekiwałam czegoś nieco innego. Choć to, co dostałam nie było też najgorsze przecież! 

Lisbeth to dla mnie kompletna zagadka. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że uwielbiam tę bohaterkę. To silna, kontrowersyjna i nielicząca się z nikim jednostka, która wie, jak przekonać do siebie czytelnika. Zdobyła moje serce i wiem, że zostanie w nim na długo. Mikael mnie drażnił swoim podejściem do życia i kobiet, żadnej stałości, jakichś wyrzutów sumienia, taki hedonista. Erice kibicowałam, Monika była dla mnie obojętna. Trochę przeszkadzał mi natłok postaci, ale dało się je znieść, choć autor zostawił mnie z niedosytem - wielokrotnie była wspominana zaginiona siostra Salander i liczyłam, że zostanie jakoś wpleciona w wydarzenia, a tutaj niestety zabrakło tego. 

Zamek z piasku, który runął jest bardzo dobrym zwieńczeniem trylogii. Choć w moim osobistym odczuciu nie dorównuje świetnej części pierwszej i genialnej drugiej, to jednak również reprezentuje sobą wysoki poziom. Stieg Larsson zdecydowanie nie był rzemieślnikiem, a artystą, bo wykreować i powołać do życia tak wyrazistych bohaterów, wymyślić taką ilość wątków, a potem logicznie jest połączyć - to jest sztuka. Żal mi niezmiernie, że moja przygoda z Millennium dobiegła do mety, ale z drugiej strony cieszę się, że miałam okazję przeczytać tak wybitną serię. 

30 komentarzy :

  1. Jeśli czujesz smutek na myśl, że to już koniec spotkań z bohaterami, to dobry znak! Znaczy, że przygody z nimi były świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, szczególnie szkoda mi pożegnania z Lisbeth, chyba tego nie przeboleję... :)

      Usuń
  2. Jak znajdę chwilę wolnego czasu, to z chęcią rozpocznę ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpierw muszę przeczytać pierwszą część, ale cieszę się, że są tylko trzy tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, zabiłaś mnie w tym momencie... Wolałabym więcej, serio. :D

      Usuń
  4. Och, mam ogromną ochotę na te książki od dawna, a Ty tylko zaostrzyłaś mój apetyt. Gdzie nie spojrzę - tam widzę lub słyszę coś o tej trylogii. Przeraża mnie tylko fakt, że to takie cegły... Ale obiecuję się zmobilizować, jak już gdzieś zdobędę pierwszy tom, i przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie przejmuj się ich rozmiarem, bo tego się nawet nie odczuwa! Wszystko leci szybciutko i nawet zanim się obejrzysz, to już pół książki za Tobą! I trzymam za słowo. :)

      Usuń
  5. Nazwanie serii wybitną mocno mnie zaskoczyło. Jest aż tak dobrze? Żałuję że nie kupiłam tej serii, wtedy mimo obaw, może przeczytalabym. Oj kusisz niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie cała seria była świetna, aż żałuję, że tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem! Polecam serdecznie, jak znajdziesz czasu nieco, to radze się za nią wziąć. :)

      Usuń
    2. jak uporam się ze stosem zaległości, bo taki mam ambitny plan, chętnie przeczytam ;)
      A wracając do zaległości, zapraszam Cię do wzięcia udziałuw wyzwaniu:
      http://lustro-rzeczywistosci.blogspot.com/2014/08/wyzwanie-czytelnicze.html

      Usuń
  6. Oj kusisz, kusisz i chyba tym razem skutecznie, bo nagle naszła mnie ochota, aby jednak zaznajomić się z tą trylogią. Mam nadzieję, że faktycznie będzie warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci przypadnie do gustu, kurczaki, nie ma innej możliwości! ;)

      Usuń
  7. Cała trylogia jeszcze przede mną. Na pewno ją w końcu przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie przeczytać tą trylogię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To łączę się w niej razem z Tobą. :)

      Usuń
  9. Jestem jedną z niewielu (jak sądzę; w końcu to bardzo popularna seria) osób, które jeszcze nie czytały tych książek. I w sumie nie wiem, jak to się stało, bo Lisbeth intryguje mnie, ilekroć o niej czytam. Albo oglądam, bo widziałam też plakaty/zdjęcia/trailery. Jest w niej coś fascynującego, może to charyzma, może tajemnica. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczaki, wszyscy wiedzą o tych filmach z nią, tylko ja nie... Ale myślę, że zawsze jest dobra pora na nadrobienie zaległości, potrzebne tylko chęci i nieco czasu. :)

      Usuń
  10. Może jestem jakaś dziwna, ale jakoś specjalnie nie czuję ochoty, by zaznajomić się z tą trylogią.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli tylko uporam sie ze stosem książek to chętnie rozpoczne tą serie ;)

    Pozdrawiam Ania ;)

    Ps . Jeśli masz chwile zapraszam do mnie : zaczytanamarzycielka8.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi się najbardziej podobała 1 część. 2 i 3 są ok, ale nie mają już tego klimatu tajemnicy! Mimo wszystko, super się czyta mimo olbrzymiej objętości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tę trylogię na półce, ale boję się jej ruszyć. Jak mi się spodoba, to nic innego nie tknę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Z każdą recenzją zachęcałaś mnie do lektury tych thrillerów, trochę przeraża mnie ilość stron, ale w końcu są wakacje, więc może uda mi się przeczytać pierwszy tom. :)

    Pozdrawiam.

    PS. Niedawno wprowadziłaś zmiany w szablonie? Bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam w planach tej serii, ale bardzo mnie do niej zachęciłaś w tym momencie. Po prostu jej sobie nie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. KSiążka świetna!

    Zapraszam na konkurs!

    http://cienwlasnychmysli.blogspot.com/2014/08/konkurs.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszą część oceniłam na 8/10, mimo że spodziewałam się lepszej książki, druga część była dla mnie o wiele gorsza, a trzeciej już mi się czytać nie chciało. Według mnie jest to bardzo przereklamowana seria :)

    Zapraszam do mnie na konkurs: pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Seria Millenium jeszcze przede mną ... kurde tyle dobrych książek, a ja już nie daje rady zwiększyć czasu na ich czytanie :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam zamiar przeczytać tę trylogię:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się, że pierwsza część była zdecydowanie najlepsza!
    Jednak sentyment mam nadal do calutkiej serii ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka