piątek, 15 sierpnia 2014

Lekarz to człowiek taki jak Ty czy ziemski odpowiednik Boga?


Okładka książki Recepta na miłośćAutor: Paula Roc
Tytuł: Recepta na miłość
Wydawnictwo: Sine Qua Non 
Liczba stron: 256
Moja ocena: 4+/10

Pokusiłam się o hipotezę, w myśl której lekarze są ziemskimi odpowiednikami Boga. To w ich rękach są losy wielu ludzkich istnień i to od nich w dużej części zależy, czy chora osoba powróci do zdrowia. Ludzie często jednak popełniają kluczowy błąd, uważając medyków za cudotwórców, a zapominając, że mają też swoje prywatne życie i nie zawsze są w stanie dokonać niemożliwego. Są przecież tacy sami jak my - nie posiadają merdającego ogona, rogów na głowie czy dodatkowych odnóży, lecz również mają swoje problemy, zawirowania w życiu, borykają się z wieloma trudnościami.

Życie nie jest tak proste, jak życzyłaby sobie Magda, która dopiero przeprowadziła się do Barcelony. Dziewczyna chce zacząć wszystko od nowa, dlatego podejmuje decyzję o podjęciu stażu w szpitalu pod okiem jednego z najlepszych przyjaciół. Nic jednak nie przebiega po jej myśli, zaczynając od niefortunnego początku, a kończąc na kolejnych wyzwaniach z jakimi musi się zmierzyć. Młoda stażystka spotyka na swojej drodze wielu ludzi jak Juan, który zakochuje się w niej bez wzajemności, a praca w szpitalu jest dla niego koszmarem, ponieważ od zawsze chciał być fotografem. Do tego dochodzi Roi, dla którego uczucia kobiet są nic niewarte, a każda kolejna jest tylko zabawką - wszystko wskazuje na to, że Magda także nią się stanie. 

Dużą popularność na szklanym ekranie zdobyły filmy oraz seriale ukazujące życie w szpitalnych murach. Moda na nie znalazła odzwierciedlenie także w literaturze, ponieważ co jakiś czas wydawane są również książki o życiu młodych lekarzy, którzy stoją przed drzwiami prowadzącymi do wielkiej kariery. A ja mimo tego nie miałam dotychczas okazji spotkać się z taką tematyką, więc kiedy się nadarzyła, to postanowiłam z siebie wykrzesać sporo optymizmu. Szkoda, że na darmo, bo Recepta na miłość nie była zbyt udanym wyzwaniem. 

Całość zaczęła się całkiem obiecująco - dziewczyna przybyła do nieznanego jej dotychczas miasta, Barcelony, by przeszłość odgrodzić od siebie grubą kreską oraz móc zacząć realizować swoje marzenia związane z przyszłością zawodową. Jednak im dalej zagłębiałam się w treść, tym bardziej rósł poziom mojej irytacji i znudzenia. Język, którym posługiwała się autorka nie uprzyjemniał mi czasu przy książce, jak na mój gust był za bardzo monotonny i nie było w nim nic specjalnego. Wydarzenia opisywane w książce również pozbawione były jakiejkolwiek iskry, brakowało mi w tym wszystkim większej ilości emocji. Zbyt rzeczowo, zbyt sucho.

Jak już narzekam, to wspomnę też o bohaterach, którzy nie byli dla mnie godnymi zapamiętania postaciami składającymi się na całokształt. Książka skupia się po równo między Magdę, Juana, Roia, Mai i Irati - kolejne rozdziały są nazywane poszczególnymi imionami, co dla czytelnika jest sygnałem, z czyjego punktu widzenia pozna historię. O ile na początku podobała mi się ta zmienność, tak z czasem zaczęła działać na nerwy, ponieważ wszystko było spłycane i opisywane bardzo minimalistycznie, bez wgłębiania się w istotę problemu. Zamiast postawić na jakość i skupić się bardziej na jednym czy dwóch bohaterach, autorka wolała upchać więcej byle czego, co okazało się kolejnym gwoździem do trumny.

Ciężko mi jakoś szło czytanie tej książki mimo jej niezbyt pokaźnej objętości. Nie uważam, by była wybitnie zła, lecz nie znalazłam też w niej niczego takiego, co mogłoby mnie urzec (pomijając okładkę, bo przyznam, że całkiem to to ładne i przyjemne dla moich oczek). Cieszę się, że nie nastawiałam się na nic lepszego, bo mogłabym się mocno zawieść. Nie wiem, czy mogę polecać czytanie tej książki, może niektórym spodobałaby się i dlatego warto zaryzykować i sprawdzić, ale to już na własną odpowiedzialność. 

6 komentarzy :

  1. O tak, lekarze to tacy bogowie na ziemi, mają w swoich rękach cudze życie... Cóż, przyznam, że postaci sa dla mnie ważne w ksiązce,a tu widzę, że nie ma wielkiego pola do popisu. Nie sięgnę. I za to lubię recenzentów - wiem, o co się nie pokusić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej,cóż za chłodne przyjęcie ;) Miałam ochotę na tę ksiażkę, nawet miałam ją w ręku (promocja biedronkowa), ale jakoś się powstrzymałam. Szkoda, bo bardzo lubię podobną tematykę, a książek jest jak na lekarstwo. Kiedyś Natalia_Lena poleciła mi ksiązkę Doktorzy, jednak nie mogę jej nigdzie zdobyć. Więc gdyby Tobie wpadła w ręce, może Ci się spodobać. Tylko uwaga, ma chyba milion stron ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam się, że oglądałam film o lekarzach - Dr House. Pokochałam ten serial, więc mogę również dać szansę książce o tej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli książki jest dość obszerna i narracja prowadzona jest przez maksymalnie trzy osoby to da się jeszcze ją dobrze poznać. :-)Ja jestem może fenomenem ale nie ciągną mnie seriale o lekarzach ani tym bardziej książki.Może dlatego że będzie to moja przyszłe miejsce pracy i przez trzy miesiące praktyk zdążyłam się już napatrzeć na to wszystko :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od początku nie ciągnęło mnie do tej książki, jak widać - wiele nie straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka różnorodnych recenzji tej książki. I masz rację, muszę sama się przekonać, czy przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka