sobota, 30 sierpnia 2014

Inna odsłona "Zagubionych" - czy dzieciaki są w stanie poradzić sobie na wyspie?

Okładka książki Władca much
Autor: William Golding
Tytuł: Władca much
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 248
Moja ocena: 8/10

Pewnie spora część z Was oglądała bądź chociaż słyszała o serialu "Lost - Zagubieni". Cała fabuła skupiała się wokół życia rozbitków na wyspie, ich próbach przetrwania i zrozumienia sytuacji, w jakiej się znaleźli. To byli dorośli ludzie - możecie sobie spróbować wyobrazić na ich miejscu grupkę chłopców, zdanych na siebie i muszących sobie radzić - bez pomocy, rady i wsparcia bardziej doświadczonych ludzi? 

W świecie, który stoi w obliczu wojny nuklearnej, ludzie próbują ewakuować dzieci jak najdalej od terenów dotkniętych konfliktem. Udaje im się... jednak nie tak, jak planowali - samolot rozbija się na wyspie, a z katastrofy wychodzą cało jedynie dzieci - ani jeden dorosły nie przeżył. Początkowo cieszą się swoją wolnością, podejmują próby organizacji życia i przetrwania, jednak szybko okazuje się, że nie jest to takie proste. Tym bardziej, że w niektórych chłopcach rodzi się bunt i paląca chęć władzy, co ma zgubne skutki.

Jeszcze niedawno snułam całkiem ambitne plany na temat książek należących do tzw. klasyki, z którą chciałabym się zapoznać. Jak to zazwyczaj bywa w moim przypadkach - na zamiarach się skończyło. Wolałam sięgać po lżejszą literaturę - podejrzewam, że tej książki też bym długo nie tknęła, gdyby nie przeczytana ostatnio recenzja na jednym z odwiedzanych przeze mnie blogów, która przypomniała mi o dawnych planach i zachęciła do tej opowieści. 

Całość nie wydaje się być skomplikowana. Jest wyspa. Są chłopcy - starszaki, które rozdzielają między siebie różne funkcje w nowej społeczności; a także maluchy - one nie mają żadnych zadań. Już na początku dochodzi między chłopcami do pierwszych starć - każdy ma inne priorytety i co innego uważa za ważne, dlatego nic dziwnego, że drobne sprzeczki skończyły bycie drobnymi. Nigdy nie podejrzewałabym jednak, że dzieciaki z podstawówki stać na takie zachowania, jak zostały opisane w tej książce... A wtedy przyszło do mnie małe olśnienie - to o to chodziło wydawcy z hasłem "paraboliczna opowieść"! Bo książka ta pod przykrywką niby niewinnych dzieci niesie o wiele głębsze i mroczniejsze przesłanie - ukazuje nam naszą naturę. 

Nikt nie wie, jak zachowałby się w momencie próby. Można mówić, podejrzewać, gdybać i spekulować, lecz nigdy nie ma się pewności, bo dopiero szara rzeczywistość weryfikuje prawdę. I chyba tylko to było dla mnie przytłaczającym minusem we Władcy much - zło, a to dlatego, że książka była jednoznacznie pesymistyczna, demaskowała ludzką obłudę i fałsz, pokazując tkwiące w nas zło, jednak nie dawała w zamian żadnej alternatywy, nie było tu optymistycznych i napawających otuchą akcentów - wszystko było do szpiku przesiąknięte tym wszechobecnym złem. 

Powieść ta ma w sobie coś, co mocno upycha się w podświadomości i nie daje mi spokoju. Pokazuje, jak krucha jest granica oddzielająca sobą człowieczeństwo od bestialstwa, jak niewiele trzeba, by ją przekroczyć i jak trudno naprawić wyrządzone szkody. Autor wyraźnie wskazuje, że lepiej kierować się w życiu rozsądkiem niż instynktem i żądzami, a choć zrobił to w zbyt ponury jak dla mnie sposób, to jednak książka ta stanowi wartościową literaturę i warto ją przeczytać.

16 komentarzy :

  1. Serial Lost mam w planach od bardzo dawna, ale jakoś mi nie po drodze. Co do książki,, to musiałabym się zastanowić, czy chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial jest moim faworytem, uwielbiam go, ale do 3 sezonu - dalej się już pogorszył nieco. :< Rozumiem, nie każdemu ta książka może odpowiadać. ;)

      Usuń
  2. Wiele słyszałam o tej książce i muszę przyznac, że z zainteresowaniem przeczytałam Twoją recenzję. Muszę ją zdobyć. Byłam wielką fanką serialu Lost ;) Widzę, że czytasz Czarownice z Salem Falls - świetna książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka warta uwagi, także polecam. :) A Czarownice świetne, Jodi w formie. :D

      Usuń
  3. Książka od razu mi się skojarzyła z serialem "Władcy móch". Jednak widzę, że nie ma tu Czesia.
    Książka mnie zainteresowała. Czuję, że może mi przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten tytuł też kojarzy się z tym serialem, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to o wiele lepsze. :D

      Usuń
  4. Pierwszy raz widzę tę książką, ale dostrzegłam mnóstwo podobnych wątków, które miałam okazję poznać za sprawą książki "Monument 14". Tam też dzieci, jako główni bohaterzy, organizowały sobie życie w zamkniętym miejscu (supermarkecie), skazane jedynie na siebie. Ale recenzowany przez Ciebie tytuł wydaje się mroczniejszy, poważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monument mam w planach, gdy przeczytam, to zobaczę, czy i ja dostrzegam podobieństwa. :)

      Usuń
  5. To książka, która nie daje o sobie zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spotkałam się jeszcze z taką okładką tej książki:) Też staram się sięgać po pozycje z klasyki, więc prędzej czy później i tej książce dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ona spodobała, jakoś te inne niezbyt do mnie przemawiały, a to wydanie jest całkiem ładne. :) To widzę, że nie jestem osamotniona w swoich drobnych planach. :)

      Usuń
  7. Ciągle mam na oku tą pozycję, chciałabym bardzo ją przeczytać, w szczególności, że wszyscy zachwalają, nie stwierdzę nic nowego, że muszę jej poszukać w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś poszukam tej pozycji w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszyscy kojarzą inną wersję Władcy much ;) Nie wiedziałam, że ta książka ma coś wspólnego z Zagubionymi i powiem to co zawsze, kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie podobało się jedynie kilka pierwszy odcinków tego serialu. Dalej było, wg mnie, gorzej...
    Co do książki - to klasyka w czystej formie, więc i na nią przyjdzie pora :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka