niedziela, 27 lipca 2014

Niegrzeczny chłopaczek na motorku + idealna panienka z dobrego domu = ?

Okładka książki Trzy metry nad niebem
Autor: Federico Moccia
Tytuł: Trzy metry nad niebem
Wydawnictwo: Muza SA
Liczba stron: 334
Moja ocena: 5+/10

Pierwsze uczucie ma to do siebie, że zapada w pamięć. Nie sposób jest zapomnieć tego pierwszego, pełnego nieśmiałości pocałunku, pierwszych wyznań, obietnic i deklaracji. Ciężko jest nie pamiętać wspólnie odwiedzanych miejsc, pozbyć się prezentów i upominków. Lecz te miłości często bywają mylone z zauroczeniem - brakuje jeszcze wprawy w ocenie czegoś, co jest tak ważne, dlatego ciężko wtedy uniknąć rozczarowań i rozstań, choć to jednak jest możliwe. 

Babi to szesnastolatka, która pochodzi z tzw. dobrej rodziny - ma wszystko czego zapragnie, gdyż rodzice nie muszą baczyć na pieniądze. Jedyne, czego oczekują po swojej córce to zdobywanie dobrych ocen i posłuszeństwo. Tak też jest - do czasu aż przez przypadek poznaje Stepa. I choć nic na to nie wskazuje, to młodzi zakochują się w sobie. Nie jest on takim chłopakiem, jakiego dla swej córki pragnęliby jej rodzice - jest brutalny, nosi łatkę chuligana, a jedynymi wartościami ważnymi dla niego w życiu są rozboje, kradzieże, wyścigi motorowe i ćwiczenia na siłowni. Nastolatkowie mimo bycia swoimi przeciwieństwami postanawiają walczyć o swoje uczucie, jednak czy zda to próbę? 

Dawniej byłam nieprzychylnie nastawiona do książek, które opowiadały o miłości między dwójką nastolatków, którzy na przekór wszystkim decydują się być razem. Od pewnego czasu zauważyłam jednak, że nie mam nic przeciwko takiej lekturze, ponieważ spotkałam wiele powieści, które poruszyły mną i zachwyciły. Mimo że z całego serca chciałabym to samo móc powiedzieć o Trzech metrach nad niebem, to jednak nie jest to możliwe.

Dużą wadą w książce był dla mnie sposób narracji autora. Wszystko było bardzo chaotyczne, nieuporządkowane, brakowało mi tutaj jakiegoś ładu i składu. Niejednokrotnie gubiłam się w trakcie czytania, ponieważ nie miałam pojęcia, kto jaką kwestię mówił. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego, lecz początkowo było to dla mnie dużym utrudnieniem i zniechęcało do całości. To, co natomiast spodobało mi się, to fakt, że autor wszystko opisywał w czasie teraźniejszym, co było dla mnie przyjemną odmianą. 

Głównym bohaterom nie udało się przekonać mnie do nich. Step był aż za bardzo agresywny i wulgarny, jego pomysły, by każdą sprawę załatwiać za pomocą przemocy także nie przekonały mnie do siebie, a pozostawiły pewien niesmak. Rozumiem, że autor chciał go wykreować na bandziora, było to uwarunkowane przeżyciami z przeszłości (które były bardzo pobieżnie niestety przedstawione), ale to nie tłumaczyło jego prostactwa w niektórych sytuacjach. Do Babi stosunek mam obojętny, choć zraziła mnie do siebie swoimi zachowaniami pod koniec książki. Kompletnie się tego nie spodziewałam, a jednak... Co do reszty bohaterów - dla mnie byli zbyt mdli i szablonowi - koledzy Stepa to jego małe karykatury, koleżanki i siostra Babi - jej podobizny. 

Całość jest opowieścią o zakazanej miłości, która połączyła dwoje kompletnie różnych od siebie ludzi z zaskakującym i jak dla mnie to nie do przewidzenia finałem. Ten zabieg spodobał mi się, jednak uważam, że końcówka książki nie jest w stanie nadrobić strat całej reszty. Plusem jednak było to, że czyta się ją szybko, więc i nie traciło się na nią wiele czasu. Znam osoby, które były autentycznie urzeczone tą opowieścią, jednak mnie ona nie przekonała do siebie. Oglądałam wcześniej jej ekranizację, która naprawdę mi się spodobała, a teraz wrażenia po jej obejrzeniu nieco się zepsuły. Liczyłam na coś o wiele lepszego, coś co mogłoby poruszyć mnie do końca, a zostawiło mnie po zakończeniu jedynie zirytowaną przez autora i z uczuciem ulgi - nareszcie koniec.

14 komentarzy :

  1. Moccia mnie nie pociąga, chyba słusznie...
    PS. Dlaczego z boku nie masz suwaka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że słusznie. Chociaż ta książka zbiera całkowicie różne opinie - jednym się podoba, drugim nie... :) O, jakiego suwaka?

      Usuń
    2. Już znalazłam suwak, był ukryty w tych szarych deskach ;)

      Usuń
  2. Przeczytałam tytuł i byłam normalnie pewna, że to "Idealna chemia" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że schemat w obu tych książkach jest podobny, chociaż o tej chemii nie słyszałam wcale. :)

      Usuń
  3. Szkoda, że książka jest taka słaba, ponieważ miałam na nią dużą ochotę.Mój entuzjazm upadł na duchu. Może i lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś się przekonać, czy masz podobną opinię, bo mnóstwo osób uważa ją za nie lada odkrycie. :) Mnie jakoś jednak nie urzekła.

      Usuń
  4. Jestem ciekawa tej książki, bo jak widzę, zbiera bardzo skrajne opinie. Muszę sama koniecznie ją przeczytać, żeby stwierdzić, do której grupy czytelników należę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fascynujące jest to, jak różne ludzie mogą mieć gusta i zdanie na przykładzie jednej książki. Ale warto spróbować i przekonać się. :)

      Usuń
  5. Cóż... film oglądałam już dobre kilka razy (wersję hiszpańską), najpierw pani włączała nam w szkole (jakoś w czerwcu), ale że nigdy nie mogliśmy obejrzeć go do końca, oglądałam w domciu z koleżankami. Mnie i im bardzo się spodobał. Pod wpływem impulsu kupiłam ksiazkę... zaczęłam czytać i po jakichś 17 (?) stronach odłożyłam na półkę. Wydaje mi się, ze o ile się zmobilizuję i 3MNN przeczytam, to odbiorę tę książkę dokładnie tak jak Ty, albo i jeszcze bardziej się na niej zawiodę. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kilka wersji? :D Miło się dowiedzieć, bo nawet nie miałam o tym pojęcia. Dla mnie też wersja filmowa była o wiele lepsza niż oryginał. I widzę, że mamy podobne odczucia, ja też miałam czasem ochotę odłożyć tę książkę, ale jakoś się przemogłam. :)

      Usuń
  6. Film mi się podobał i miałam ochotę na książkę, ale chyba sobie odpuszczę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej opinii film wypadł o wiele lepiej niż książka, a zawsze jednak bliższe sercu mi były literackie pierwowzory. ;)

      Usuń
  7. Tego autora męczę wciąż ''Amore 14'',ale naprawdę nie mogę przez to przebrnąć. Co nie zmienia faktu,że po tę książkę sięgnę. Zapowiada się lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka