środa, 23 lipca 2014

Człowiek nie staje się z dnia na dzień wielkim. Nie z dnia na dzień zasługuje na szacunek. Sam musi go sobie wypracować ciężką pracą.

Okładka książki Ojciec Chrzestny
Autor: Mario Puzo
Tytuł: Ojciec Chrzestny
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 478
Moja ocena: 10/10

Morderstwo. Jedno dziesięcioliterowe słowo zawierające w sobie cały wachlarz odczuć i myśli. Samo słowo ma ogromną potęgę, a co dopiero czyn. W większości kultur jest to zachowanie, za które winowajca musi płacić ciężką cenę. Każdy człowiek ma prawo do życia, więc dlaczego ktoś inny może decydować o tym, czy należy je odebrać? I dlaczego w wielu przypadkach zabójstwa uchodzą ludziom bezkarnie? 

Don Vito Corleone jest przywódcą jednej z Rodzin mafijnych w Nowym Jorku. Na swój sukces musiał ciężko zapracować, nic nie przyszło mu łatwo, jednak teraz wzbudza wśród ludzi strach i podziw. Nikomu nie pozwala wodzić się za nos - w jego świecie nie ma miejsca na litość czy sentymenty. Zdrada jest równa śmierci. Lecz mimo bycia bezwzględnym jest człowiekiem honoru, zawsze dotrzymuje danego słowa. Gotowy jest pomóc każdemu - jest jeden warunek: w swoim czasie może zażądać rewanżu. Przez wszystkich tytułowany jest Ojcem Chrzestnym. Ma sporo zwolenników, lecz jeszcze więcej wrogów. Przez odmowę udziału w biznesie narkotykowym wchodzi w konflikt z Cosa Nostrą, lecz sam nie jest w stanie stanąć do walki przez poważny wypadek. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie godnym następcą i nowym Ojcem Chrzestnym Rodziny Corleone? 

Głównym bohaterem książki jest tytułowy Ojciec Chrzestny. U wszystkich ludzi wzbudzał sympatię, mimo fachu jakim się zajmował. I muszę przyznać, że ja sama bardzo go polubiłam. To silna, mocna osobowość, która miała swój honor i zasady, którymi się kierowała. Lecz i on zdawał sobie sprawę, że jego dni powoli dobiegają końca i czas wyłonić swojego następcę - kogoś, kto pokieruje Rodziną. Los sprawił jednak, że wśród swoich dzieci nie widział nikogo, kto mógłby go w decydującym momencie zastąpić - Santino "Sonny" był zbyt porywczy, Fredo stał się kobieciarzem, a Michael nie przyznawał się do swojej rodziny. Ku zdumieniu wszystkich okazuje się jednak, że to najmłodszy potomek dona, którego nikt nie brał pod uwagę, jest najbardziej odpowiedni do roli nowego Ojca Chrzestnego.

Bohaterowie są wykreowani niezwykle realistycznie. Nie są to żadni mazgaje, którzy chowają głowy w piasek, gdy nadchodzi bezpieczeństwo - to silne charaktery, mężczyźni z krwi i kości, którzy są gotowi na wszystko. I mimo, że tak naprawdę powinni się jawić jako zwykli, pospolici zabójcy to wcale tak nie jest. Mario Puzo bardzo subtelnie manipuluje czytelnikiem i sprawia, że do mafiozów czuje się wiele sympatii i wspiera się ich poczynania, natomiast ich wrogowi stają się naszymi obiektami, w stronę których kierujemy nienawiść i oskarżenia. 

Powieść ta jest przesiąknięta na wskroś całą paletą uczuć - przeplata się tu miłość z nienawiścią, lojalność i oddanie ze zdradą, gniew z poczuciem satysfakcji, zawód z sukcesem. Każda postać ma swój odrębny charakter, nikt nie jest tylko pustym zapełniaczem stron, ale pełni określoną funkcję i ma swój cel. Każdy jest tu indywidualnością, niepowtarzalną personą, którą ciężką byłoby podrobić. I choć jednych lubiłam  bardziej, drugich mniej to jednak zdaję sobie sprawę, że zabraknięcie jednej postaci zniszczyło by coś w tej książce.

Historia pokazuje życie w rodzinie mafijnej,której bycie członkiem nie jest prostym zadaniem. Jest to całkiem odmienny świat od tego, w którym żyją zwykli ludzie - pełen przemocy, krwi, brutalności i bezkompromisowości. Tutaj nie istnieje coś takiego jak "druga szansa" - nawet wieloletni przyjaciel, od lat oddany służbie, dopuszczając się zdrady, podpisuje na siebie wyrok śmierci. Zimną krew należy zachowywać w każdej sytuacji i w każdej minucie - bo każda chwila może przesądzić o śmierci.


Mogę z czystym sumieniem pokusić się o stwierdzenie, że jest to najlepsza książka, jaką czytałam w tym roku. Nie mam w zasadzie pojęcia, do czego tutaj mogłabym się przyczepić, może jeszcze za bardzo na mnie oddziałuje, ale najzwyczajniej w świecie nie dostrzegam w niej żadnych, nawet najdrobniejszych wad. Wszystko jest bardzo starannie dopracowane i skonstruowane, każda intryga sprawia, że jeszcze bardziej książka pochłaniała mnie i nie chciała puścić, aż jej nie skończyłam. 

Dotychczas nie miałam okazji przeczytać książki, gdzie pierwsze skrzypce odgrywała mafia. Dzięki "Ojcu Chrzestnemu" mogłam więc poznać ją od podstaw, na wskroś przez jej strukturę, funkcje poszczególnych członków takich jak caporegime, consigliori czy pezzonovante. Do tego mam już spore pojęcie o slangu mafijnym, bo on również odgrywa dużą rolę - zwykłe powiedzenie "pójść na materace" oznacza przykładowo, że nadszedł czas, by wywołać wojnę między poszczególnymi Rodzinami. Lecz oprócz czysto technicznych spraw dowiedziałam się także, jak wielką rolę odgrywają w mafii niektóre wartości, pozornie obojętne i zwyczajne. 

Społeczność mafijna to bardzo zamknięta struktura, która w swoje szeregi nie przyjmuje byle kogo. Jedną z kluczowych kwestii jest pochodzenie włoskie - najlepiej jeszcze sycylijskie. Tu nie ma miejsca dla innych narodowości, wszystko jest bardzo hermetyczne. Ważną rolę odgrywają tradycje i zwyczaje zaczerpnięte z rodzimego kraju, gdyż mimo działalności w Nowym Jorku to tak naprawdę nikt tam nie czuje się Amerykaninem - wszyscy są Włochami. I to według mnie jest wspaniałe - to poczucie własnej przynależności, taki patriotyzm można powiedzieć.

Całość na pewno zasługuje na uwagę. Mimo, że jest to książka dość pokaźna, to jednak czytanie jej nie idzie powoli i ociężale - autor ma bardzo przyjazny czytelnikowi sposób przekazywania fabuły, przez co wszystko idzie sprawnie. Niezwykle obrazowo i szczegółowo pozwala na przeniknięcie za kurtynę, oddzielającą dwa światy - zwykły, prosty oraz ten, w którym rządy sprawują gangsterzy. To pełna wyjątkowości opowieść o całkowitych przeciwieństwach, jakimi są morderstwo i honor, zabójstwo i przyjaźń. Lecz Ojciec Chrzestny udowadnia, że takie połączenie może spokojnie funkcjonować i na dodatek nie wykluczać się w żadnym razie.

22 komentarze :

  1. Uwielbiam tę książkę i film! Jednak bez książki nie byłoby filmu, więc dobrze jest czasami powrócić do spisanego życia Michael'a I Vita Corleone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja filmu nie miałam jeszcze nigdy okazji obejrzeć, ale po przeczytaniu książki zamierzam zapoznać się koniecznie z jej ekranizacją. :)

      Usuń
    2. Filmy bardzo bardzo polecam! Świetne aktorstwo, cudowny Marlon Brando i jeszcze lepszy Al Pacino :D

      Usuń
    3. Skoro film zyskał taką aprobatę w Twoich oczach to aż żal byłoby nie przekonać się, co w nim takiego jest. :) Ale skoro został też doceniony przez wielu krytyków, to jestem pewna, że jest na naprawdę wysokim poziomie. :)

      Usuń
  2. Słyszałam,ale nie czytałam ani nie oglądałam. Oceniłaś bardzo wysoko, ale nie jestem pewna, czy to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda życia na książki, co do których nie ma się pewności. Mimo, że niektóre są bardzo dobre, to warto się kierować własnym zdaniem i gustem, a cudzy używać co najwyższej jako taką dodatkową informację. :)

      Usuń
  3. Wow, teraz to mnie zaintrygowałaś... Od dawna miałam ochotę na tę książkę, ale podchodziłam do niej bez przekonania. A co, jeśli się znudzę? A co jeśli mnie nie porwie (tak jak film)? Chyba jednak spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bez obaw! Wydaje mi się, że prawie na pewno Ci się spodoba. Jest naprawdę dobrze napisana, ma w sobie dużo intrygi, co nie pozwala się od niej oderwać. :)

      Usuń
  4. Przyznam się szczerze, że nigdy nie widziałam filmu. Sama nie wiem co mnie od niego odrzuca. Chyba mafijne tematy nie są dla mnie. Także po książkę raczej też nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, mimo że wiele o nim słyszałam, to jakoś zawsze nie po drodze mi było. :)

      Usuń
  5. Tematyka zupełnie nie moja (społeczności mafijne mnie nie interesują), ale widziałam film (tata mnie namówił ;) i muszę przyznać, że coś w nim jest. ;) Chyba te ujęcia mi się tak spodobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, tylko zaostrzają mi te wszystkie rekomendacje apetyt na film. :)

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że istnieje książka. Jednak słowa ,,najlepsza, jaką czytałam w tym roku" mnie całkowicie przekonują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle człowiek się czegoś nowego dowiaduje. :) To cieszę się, jestem pewna, że ta książka zasłużyła na to, bym tak ją określiła.

      Usuń
  7. Klasyka, którą trzeba znać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zwłaszcza, gdy jest tak dobrze napisana. :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To w takim razie lepiej czytać coś, co się spodoba. W końcu nic na siłę, czytanie ma być hobby, nie przymusem. :)

      Usuń
  9. Nie wiem, dlaczego ale nigdy mnie nie ciągnęło ani do filmu, ani do książki. I po Twojej recenzji też się to niestety nie zmieni, alee... :) Może Cię to zaciekawi: w liceum byłam w ambitnej klasie i jak mieliśmy robić jakieś przedstawienia to zawsze były innowacyjne i na najwyższym poziomie, tak że później o nas opowiadali (np. greckie urodziny naszego wychowawcy, a kolejnego roku urodziny-podróż w czasie po epokach). Dużo mieliśmy artystów w klasie, w końcu humanistyczna :) I tworzyliśmy filmiki studniówkowe, nasz powstał na bazie właśnie tej książki, nasz klasowy reżyser był nim zafascynowany i zachowana była cała intryga, więc poniekąd w sumie znam fabułę :D Ale się rozpisałam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia, że ta książka jest aż tak dobra. Chcę, muszę przeczytać, tym bardziej, że nie miałam nigdy do czynienia w książce z rodziną mafijną, którą mamy niejako okazję poznać "od kuchni". P.S. Wygrana książka już poszła, mam nadzieję, że Ci się spodoba;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam pojęcia, czemu jeszcze tej książki nie przeczytałam! Tyle dobrego już o niej słyszałam, a ciągle odkładam jej lekturę. Ehh, zrozumieć samą siebie to trudna sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Klasyka, która jednak jest wciąż przede mną.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka