sobota, 12 lipca 2014

"Czasem ludzie są piękni. Nie z wyglądu. Nie w tym, co mówią. W tym, kim są."

Okładka książki Posłaniec
Autor: Markus Zusak
Tytuł: Posłaniec 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 352
Moja ocena: 9+/10

Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, "bo tak trzeba". Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, bo to nakazuje im serce. Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, "bo co powiedzą sąsiedzi?". Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, bo mają ku temu warunki. Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, bo to nakazuje im religia. Są ludzie, którzy niosą pomoc innym, bo sami kiedyś jej potrzebowali i czas się odpłacić. Są ludzie, którzy żyją z dnia na dzień i potrzebują wskazówek popychających ich do niesienia pomocy. 


Ed Kennedy to zwyczajny dziewiętnastolatek. Nie Edward, Edmund, Edwin, tylko po prostu Ed. Według swoich słów jest "przeciętny". Sfałszował swoje dokumenty, by móc pracować jako taksówkarz, mieszka z psem Odźwiernym, który ma siedemnaście lat, okropnie śmierdzi i jest smakoszem kawy. Do tego kilka razy w tygodniu gra w karty wraz ze trójką przyjaciół - Ritchiem, Marvem i Audrey, nie ma dobrych doświadczeń jeśli chodzi o kontakty męsko-damskie, jest zakochany bez wzajemności w przyjaciółce, a jego matka uważa go za swoje najgorsze dziecko i ciągle do niego przeklina. Chłopak czuje się beznadziejnie, aż dochodzi do napadu w banku, którego jest świadkiem i nieświadomie zostaje bohaterem. Ten dzień wszystko zmienia, bo niedługo później otrzymuje kartę do gry - asa karo, na którym ma trzy adresy. Nie wie, że to początek misji, która została dla niego przewidziana przez "ktosia". 

Muszę powiedzieć, że "Posłaniec" wywarł na mnie ogromne wrażenie. Od pierwszych stron książka mnie pochłonęła i do końca nie chciała puścić ze swoich objęć, nakazując skończyć ją jak najprędzej, by poznać odpowiedź na wszystkie moje pytania. Słyszałam o bardzo popularnej w ostatnim czasie "Złodziejce książek", którą na swoim koncie ma ten autor i stwierdziłam, że najpierw dam szansę jakiejś innej książce sygnowanej jego nazwiskiem. Mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji, bo historia opisana na tych kilkuset stronach sprawiła, że na chwilę zatrzymałam się - delektowałam każdym wydrukowanym słowem, spokojnie rozważałam treść i czerpałam ogromną przyjemność z tej lektury. 

Mówi się, że każdy człowiek może zmienić świat, jeśli tylko chce. Lecz prawda jest taka, że zadziwiającej większości się nie chce. Wolimy siedzieć na tyłku i nic nie robić, bo na pewno inni się zajmą pomocą. A inni uważają jak my - i powstaje błędne koło. Dlatego potrzebne są wskazówki - można je dać komuś wprost, podane na tacy i gotowe, a można również zrobić z nich zagadkę i otoczyć nutą tajemniczości, jak w przypadku Eda, który dostaje po kolei asy w karcianych barwach, a na nich drobne wytyczne. Czasem proste i łatwe do odszyfrowania, czasem trudniejsze i wymagające cierpliwości połączonej z zaangażowaniem. Nastolatek początkowo podejrzewa swoich przyjaciół, lecz później mniejszą wagę zaczyna przywiązywać do nadawcy, a większą do tego, co powinien uczynić. 

Język, którym napisana jest książka nie jest wyszukany ani trudny. Można uznać że jest prosty, lecz należy mieć na uwadze, że prosty nie jest równoznaczne z prostacki. Bo historia snuta z punktu widzenia Eda ma w sobie mnóstwo uroku i wdzięku. Chłopak nie bawi się w metafory. Nie bawi się też w owijanie wszystkiego w bawełnę - ma rolę szczerego, bezpośredniego w swojej ocenie narratora, który doskonale się wywiązuje ze swojego zadania, ponieważ jego język nie drażni, a przyciąga do siebie. 

Ważną rolę w książce odgrywają przyjaciele Eda, których autor wykreował drobiazgowo i ze wszystkimi szczegółami, dlatego wydają się być rzeczywiści i autentyczni - nie są to postaci na kartach książki, bo w pewnym momencie miałam wrażenie, że oni naprawdę istnieją. Mają swoje tajemnice, swoje problemy, nawyki i przyzwyczajenia. Są od siebie całkowicie inni, a jednak każdy w sobie ma to coś, co sprawia, że nie da się ich nie lubić. Nie można zapomnieć też o bardziej epizodycznych postaciach, które pojawiają się co jakiś czas - odgrywają ważne role w całej nakreślonej przez autora sytuacji. I tak jak przyjaciele Eda, są równie realistycznie przedstawieni. 

Początek książki wywoływał we mnie mnóstwo śmiechu, rozbawił mnie i zapewnił mnóstwo rozrywki, lecz zagłębianie się w treść i przekaz, jaki niesie ze sobą ta historia sprawiło, że ogarnął mnie całkiem inny nastrój. Poprzez spokój i zastanowienie po smutek i rodzaj wzruszenia. Łzy płynęły, lecz nie mogę powiedzieć, że posłaniec to smutna książka. To genialna w moim odczuciu opowieść o tym, co w życiu jest ważne. O ludzkiej ślepocie, jeśli w grę wchodzą inni ludzie. O ludzkim wygodnictwie, postawie "nie obchodzą mnie inni", o sytuacjach, gdy okazuje się, że nie znamy nawet naszych najbliższych. Tak naprawdę to jedyną wadą tej książki jest to, że się skończyła. To nie jest kolejna tania opowieść o niesieniu pomocy. To jest historia tchnąca ważnymi spostrzeżeniami, choć nie ma w niej dużej ilości mądrych cytatów do zapisania w notesiku. Wszystko jest pomiędzy wersami, a książkę czyta się tak niesamowicie przyjemnie, że i z radością odkrywa się ten przekaz. Nie liczą się wielkie czyny, o których mówi się na całym świecie. Liczy się próba odmiany tego, co zazwyczaj niedostrzegalne było dla nas. 

21 komentarzy :

  1. Nie słyszałam o tej pozycji, ale chętnie się skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc zachęcam, bo warto zapoznać się z tą książką. :)

      Usuń
  2. Już miałam napisać, że okładka przypomina mi trochę ''Złodziejkę książek'', a tu okazuje się, że to ta sama autorka napisała ''Posłańca'' więc siłą rzeczy szata graficzna odrobinę przypomina swoją poprzedniczkę.
    Odnośnie samej książki wydaje się bardzo ciekawa, zresztą twoja recenzja stanowi najlepszy dowód na potwierdzenie moich przypuszczeń, dlatego chętnie ją poznam jeśli tylko trafi się ku temu okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydanie jest bardzo podobne, ale mi osobiście bardzo się spodobało, więc jest na plus. To szczerze polecam, myślę, że nie powinnaś się na niej zawieść. Jest w niej coś urzekającego. :)

      Usuń
    2. W takim razie nie omieszkam na nią ''zapolować'' ;)

      Usuń
  3. Mam Posłańca, niedawno kupiłam, bo bardzo mnie zaintrygował, a i po przeczytaniu Złodziejki książek (z całego serca polecam!) tego autora jestem bardzo ciekawa jego drugiego dzieła, mam nadzieję, że okaże się książką tak genialną jak mówisz. W te wakacje planuje się do niego dobrać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To liczę na to, że i Tobie przypadnie do gustu. Za "Złodziejkę książek" zamierzam się niedługo zabrać, mam na nią spory apetyt. :)

      Usuń
  4. Widzę, że książka zapewnia cały wachlarz uczuć. Z chęcią bym do niej zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wiele emocji wywołuje czytanie jej, dlatego serdecznie polecam. :)

      Usuń
  5. O tak, zgadzam się z każdym Twoim słowem (tak nawiasem mówiąc świetna recenzja i ten początek!). "Posłańca" wyszukałam gdzieś w bibliotece i stwierdziłam, że jeśli pisał to Zusak (miałam już wtedy za sobą ZK), to to musi by dobre, nie ma opcji. Teraz sama nie wiem, która z jego książek jest lepsza, obydwie mnie oczarowały, choć są zupełnie inne ^^ Historia Eda bardzo mi się spodobała, na moje nieszczęście kończyłam ją czytać w szkole... Szłam korytarzem czytając i cały czas na kogoś wpadałam, łzy stanęły mi w oczach i nie mogłam uwierzyć, że to koniec! Rzeczywiście - to jedyna wada tej książki :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite jest to, ile ta książka potrafi wywołać u czytelnika emocji. To dla mnie zastanawiające jest, bo nie ma w niej żadnego patosu, żadnych pięknych słów - wszystko jest proste i zwykłe, a mimo to tak piękne. "Złodziejkę.." mam w planach i z pewnością niedługo po nią sięgnę. :)

      Usuń
  6. O, widzę, że warto :) osobiście nie słyszałam o niej, ale kiedyś się pewnie skusze, jak na nią trafię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwi mnie, że ta książka obeszła się bez większego echa, czyli inaczej niż "Złodziejka...", bo ma w sobie wiele czasu i wdzięku, a została tak przytłumiona przez sławę tej pierwszej. :Ale mimo wszystko jest warta tego, by się z nią zapoznać. :)

      Usuń
  7. Ja jeszcze nie zabrałam się za Złodziejkę książek, a tu już kolejny hit się szykuje. Narobiłas mi ochoty, tylko okładka mi się nie podoba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a mi właśnie wydanie tej książki strasznie się podoba. Jest w dość sporym formacie, w twardej oprawie, całkiem ładny papier - mnie ona urzekła niesamowicie. I widzę, że "Złodziejkę..." obie mamy przed sobą, bo ja też jeszcze nie miałam okazji, by się za nią w końcu wziąć i odkryć, co tak w niej fascynuje wszystkich. :)

      Usuń
  8. Kilka tygodni temu czytałam "Złodziejkę książkę" i niestety nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia jakiego się spodziewałam. Po prostu była bardzo dobrą książką i nic więcej:) Tę pozycję mam oczywiście w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O autorze jest głośno ze względu na "Złodziejkę książek", ale i ta jego pozycja wydaje się być godna uwagi. Gdy tylko będę miała taką sposobność to na pewno się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Autor Złodziejki Książek jeśli się nie mylę. Pierwszy raz widzę tę książkę, jednak już od razu chcę ją przeczytać. Moje klimaty. Jeszcze ta twoja recenzja, tak profesjonalnie napisana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na mojej półce czeka "Złodziejka książek" - jak się z nią zapoznam to będę rozglądać się za "Posłańcem".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Im częściej spotykam ten tytuł, tym bardziej chcę przeczytać książkę:) I okładka mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka