środa, 25 czerwca 2014

Jedna prośba, a tak ciężko ją spełnić? "Musisz obiecać, że się we mnie nie zakochasz", nie pamiętasz?

Okładka książki Jesienna miłość
Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Jesienna miłość
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 224
Moja ocena: 8+/10

Miłość to uczucie, na temat którego powstały peany i hymny, jest uwieczniana przez twórców na obrazach i w rzeźbach, powstaje o niej masa piosenek. Prawda jest taka, że każdy z nas jej poszukuje, choć nie zawsze o tym mówi. Nie ma w tym nic złego, bo chyba nikt nie pragnie dla siebie samotnego życia, aż nasuwa się sam z siebie cytat wzięty od autora, którego organicznie nie znoszę, a jednak jest tu trafny: "Najgorsze, co może spotkać człowieka, to żyć i umrzeć w samotności, nie kochając i nie będąc kochanym". Bo każdy tego potrzebuje, tylko nie zawsze znajduje tę miłość tam, gdzie jej szukał. 

Każdy z nas znał osoby niecieszące się zbytnią popularnością, gdy chodził do szkoły. Może i nie należały do uczniów, których się prześladuje i uprzykrza życie, ale były ludźmi, które się po prostu omija, traktuje jak powietrze i nie zauważa. Często są to osoby robiące wiele dobrego, lecz spędzanie z nimi czasu nie przynosi szacunku u znajomych i podziwu wśród nich. Skoro inni się z takiej osoby śmieją, to nie możemy być gorsi - robimy to samo. Lecz czy ktoś z nas zakłada, że los połączy nas z taką osobą będącą ofiarą cudzych docinków? 

Landon Carter to siedemnastoletni chłopak, który rozpoczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej. Jest synem znanego polityka, lecz jak sam stwierdza, nie odczuwa jego obecności w swoim życiu. Zadaje się z najpopularniejszymi osobami w szkole, gdyż ważna dla niego jest opinia ludzi. Wszystko jednak odmienia się przez Jamie, cichą i szarą myszkę będącą córką pastora, przez którą nastolatek bierze udział w przedstawieniu bożonarodzeniowym. Oboje zapominają o obietnicy, którą Landon złożył dziewczynie, co później obraca się przeciwko zakochanym, gdyż oprócz chwil szczęścia niesie wiele bólu, który muszą udźwignąć na swych barkach. 

Nie należę do osób, które zaczytują się w historiach o miłości. Owszem, lubię od czasu do czasu przeczytać książkę, w której jednym z wątków jest opowieść o rodzącym się uczuciu, jednak gdy owy wątek dominuje całą akcję i fabułę, to jestem niezadowolona. To samo można powiedzieć o typowych romansach - coś nie dla mnie. A jednak "Jesienna miłość" mimo niedużej ilości stron i unikanej tematyki poruszyła mną do głębi i zostawiła ze łzami w oczach. Gdzie tkwi sekret tej książki? 

Zdradzę Wam tajemnicę... jest nią autor. W moim przypadku dopiero poznaję jego twórczość, ponieważ mam za sobą dopiero dwie książki Sparksa, nie licząc tej ("Wciąż ją kocham", "Szczęściarz"), a każda z nich potrafiła wzruszyć mnie do granic. I to samo jest z tą. Mimo, że jego historie są proste i przewidywalne, to jednak jego styl pisania ma w sobie pewien urok, który przyciąga i nie pozwala odejść, nakazując książkę przeczytać bez przerw. Mimo, że nie zawsze jego powieści mają pozytywne zakończenie, to zawsze epatuje z nich ciepło i uniwersalne przesłanie. 

Cóż rzec o samych bohaterach? Zawładnęli mną, jak i autor. Niesamowita była przemiana głównego bohatera, który z typowego nastolatka liczącego się ze znajomymi staje się dojrzałym człowiekiem, dla którego priorytetem staje się miłość i jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Mimo, że wydarzenia, które mają miejsce, są dla niego niespodzianką i początkowo zaprzecza wszystkiemu, to jednak w końcu godzi się z faktem, że Jamie nie jest dla niego osobą obojętną. Jej bezinteresowność, szczerość, otwartość i wdzięk podbiły jego serce, choć przecież obiecał jej, że do tego nie dojdzie. I choć całość nie kończy się tak, jak szczerze życzyłam tej dwójce, to jednak niezaprzeczalnie jest to przepiękna opowieść.

Pan Sparks po raz kolejny czaruje swoje czytelniczki, gdyż nie oszukujmy się - to nie jest literatura skierowana do mężczyzn, a robi to w tak magiczny sposób, że mogę prosić o więcej i żałować, że książka była objętościowo zbyt krótka dla mnie. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że moja przygoda z jego twórczością to dopiero początek i z pewnością nie raz sięgnę jeszcze po którąś z jego powieści. I to samo polecam wszystkim, gdyż on ma w sobie to coś!

14 komentarzy :

  1. Uwielbiam tę książkę, to obok Pamiętnika moja ulubiona książka autora. Pierwsze Young Adult jakie poznałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Pamiętnik poluję, zamierzam też go przeczytać. A nawet nie wiedziałam, że to Young Adult, człowiek ciągle się czegoś dowiaduje i dochodzi do tego, że nie wie, co czyta. :)

      Usuń
  2. Ja czytałam tylko jedną książkę Sparksa, ale zgadzam się, że autor ma coś co urzeka czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam sięgnąć po kolejne, czas na pewno nie będzie zmarnowany. :)

      Usuń
  3. Uwielbiam zarówno książkę, jak i film...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film rzeczywiście poruszający jest, to fakt.

      Usuń
  4. Może trudno uwierzyć, ale nie czytałam jeszcze nawet jednej pozycji Sparksa, mam w planach to zmienić, :)

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w wolnym czasie i przy odrobinie chęci trzeba to zmienić! :)

      Usuń
  5. Kocham film, trochę mniej książkę. Zawsze płaczę jak go oglądam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku można pokusić się o stwierdzenie, że ekranizacja jest naprawdę kawałem solidnej roboty, gdyż dzielnie daje sobie radę przy książce i niesamowicie potrafi wzbudzać emocje.

      Usuń
  6. Ale piękna okładka. Nie znam tego wydania, gdyż u mnie na półce leży ta książka ale w starej, niezbyt ciekawej szacie graficznej. Mimo to treść ta sama. Podobała mi się również ekranizacja-jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja książki o miłości uwielbiam :) A do Sparksa muszę wrócić, co chwilę widzę recenzje jego książek i aż mi się chce go czytać ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś czytałam Sparksa, potem o nim zapomniałam :) W sumie zawsze można u niego sobie popłakać, a to już na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W ogóle nie podobała mi się ta książka. W porównaniu do filmu została banalnie napisana i nie posiadała jak dla mnie tego czegoś.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka