sobota, 28 czerwca 2014

"Ej no... czy Ty nie przesadzasz? Ścisz tą muzykę, ludzie próbują spać, do Idaho długa droga!"

Okładka książki Na krawędzi nigdy
Autor: J.A. Redmerski
Tytuł: Na krawędzi nigdy
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 476
Moja ocena: 7/10

Często słyszymy o tym, że jakiś dalszy znajomy, krewny czy sąsiad ma depresję. Podchodzimy do tego obojętnie, nie zdając sobie sprawy z trwającego dramatu. Depresja wbrew pozorom nie łączy się ze smutkiem (tym bardziej z radością) - to choroba obojętności. Okres, kiedy czuć jedynie pustkę oraz występuje deficyt jakichkolwiek uczuć. Zwyczajnie życie traci sens.

Wiele obecnie słyszy się na temat zachowywania rozsądku. Wszędzie trąbi się o racjonalnym podejściu, rozwadze i ostrożności. Ryzykanctwo i brawura nie są nigdzie pożądane. Czy któreś z nas odważyłoby się rzucić wszystko, spakować do małej torby niezbędne sobie rzeczy i udać w podróż, losowo wybierając punkt docelowy?

Camryn Benett nie potrafi rozprawić się z demonami przeszłości, które nękają jej duszę. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej w wyniku zmiany zachowania wybranka jej przyjaciółki. Pogrążona w depresji Cam decyduje się odciąć od rzeczywistości, dlatego kupuje bilet do Idaho i samotnie wybiera się w podróż w nieznane. Wyprawa zostaje urozmaicona w wyniku poznania pasażera zajmującego miejsca za nią. Andrew Parrish sprawia, że całe życie Camryn odwraca się do góry nogami. Lecz na drodze do ich szczęścia staje sekret chłopaka...

Jestem wzrokowcem i moją okropną wadą jest, że w znacznej mierze o tym, czy przeczytam książkę decyduje jej okładka. W tym przypadku również tak było - zostałam nią zauroczona od chwili, gdy zobaczyłam zapowiedzi, jednakże ciągle odwlekałam moment przeczytania jej, aż w końcu powiedziałam: stop! I przeczytałam.

Bardzo przypadł mi do gustu pomysł zmiennej narracji - raz z punktu Cam, raz z Andrew, ponieważ taki zabieg sprawił, że książka nie wydawała si monotonna. Przyjemny był także język - powieść czytało się szybko i łatwo, co tylko działa na jej korzyść.

Sam motyw podróży, na którym w przeważającej mierze opiera się fabuła, jest interesujący, jednak jak dla mnie zbyt naciągany i nierzeczywisty. Mimo całej sympatii do głównych bohaterów, to Cam wykazała się w mojej opinii zbytnią naiwnością i nadmierną ufnością - jaki człowiek zgadza się na podróż przez pół Ameryki z dopiero co poznanym człowiekiem, o którym wie tyle co nic, a i nie ma pewności co do wiarygodności posiadanych informacji?

Książka zgodnie z moimi oczekiwaniami nie zawiodła mnie, ponieważ pozwoliła mi na miłe spożytkowanie czasu. Całość okazała się ciepłą i przyjemną opowieścią o podejmowaniu ryzyka w życiu, miłości i walce o nią, tylko że... nic poza tym. Większych uczuć we mnie nie wzbudziła, obyło się bez wzruszeń, pozostał niedosyt, ponieważ czuję, że książka ta jest dla mnie niezupełnie dopracowana, a szkoda - taki nieco zmarnowany potencjał, choć lepszy od wielu innych książek. 

8 komentarzy :

  1. Ze mną tak samo- u mnie najczęściej decyduje okładka, a ta jest cudowna. Jestem bardzo ciekawa motywu podróży. Z chęcią przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dosyć uciążliwa cecha w moim przypadku, ale lekarstwem na to jest częste czytanie e-book'ów - nie widzę okładki, więc i czytam wszystko. :) To książkę polecam, myślę, że przypadnie do gustu.

      Usuń
  2. Szkoda, że poczułaś pewien niedosyt, tak czasami bywa. Z chęcią przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie była najgorsza, bo tak jak mówiłam, całkiem niezła - tylko czegoś mi brakowało. Można ją spokojnie polecić mimo wszystko. :)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem, czy we mnie pozostanie po jej lekturze więcej uczuć... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może u Ciebie wywoła więcej emocji. :)

      Usuń
  4. Sprawdź, czy potencjał zostanie wykorzystany w drugim tomie :) Widzę, że nasze odczucia były podobne, ja również bardzo lubię tę książkę, ale do zachwytu mi daleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za drugą część planuję się niedługo zabrać, okaże się, czy bardziej przypadnie mi do serducha. ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka