środa, 21 maja 2014

"Świr na scenie, czyli opowieść wyciągnięta zza krat i drzwi bez klamek"

Okładka książki Przerwana lekcja muzykiAutor: Susanna Kaysen
Tytuł: Przerwana lekcja muzyki
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 160
Moja ocena:  6/10

Wariat. Świr. Pomyleniec. Szaleniec. Psychol. 
Obłąkaniec. Czubek. Maniak. Szajbus. Furiat. 

Wszystkie te określenia mają jeden wspólny mianownik - pasują jako określenie osoby psychicznie chorej. A my lubimy oceniać, nie znając pełnego zarysu sytuacji. Krytykować. Bawić się w osądy. Czy jednak ktokolwiek nas do tego upoważnił? Czy mamy prawo? Czy ludzie z chorobami psychicznymi bardzo się różnią od nas? Gdzie tkwi różnica oddzielająca "normalnych" od "nienormalnych". Da się ją postawić, oddzielając obie te sfery grubą, nieprzekraczalną kreską-"murem"? A może jest delikatna i ulotna niczym puch z dmuchawca? 

Susanna jest osiemnastoletnią dziewczyną, która pogubiła się we własnym życiu. Gdy nie potrafi odnaleźć sensu istnienia to podejmuje decyzję o połknięciu pięćdziesięciu tabletek aspiryny. Udaje się ją uratować, jednak nie oznacza to dla niej powrotu do świata - podejmuje dobrowolną decyzję o pobycie w "wariatkowie". To, co ma trwać dwa miesiące, przekształca się w dwa lata i jest lekcją dla Susanny - uczy ją mierzenia się z samą sobą, ale i współpracy z innymi hospitalizowanymi osobami, co nie zawsze okazuje się prostym zadaniem. 

W książce mamy do czynienia z bardzo szczegółowym opisem życia dziewczyny w szpitalu zajmującym się leczeniem osób z zaburzeniami osobowości. Przekazuje ona rzetelne i solidne sprawozdanie, w którym dokładnie opisuje charakterystykę swoich terapii, kontaktów z poznanymi na oddziałach osobami. Pokazuje codzienne sytuacje, które dla czytelnika mogą wydawać się niedorzeczne, lecz dla niej są chlebem powszednim. Stopniowo obnaża stereotypy na temat osób z psychozami, choć niektóre znajdują w tej książce potwierdzenie. Nie brakuje tu także opisu jej uczuć, lecz czego w takim razie mi brakuje, skoro wystawiłam stosunkowo niską ocenę, zaliczając książkę do przeciętniaków?

Odczuwałam mocny niedosyt w związku z kreacją postaci - lubię, gdy są dopracowane, może nie tyle wyraziste, ile po prostu wiarygodne i szczere, najzwyczajniej w świecie ludzkie, a tu jednak mi tego zabrakło stanowczo. Inne pacjentki zajmowały sporą część książki, lecz ich problemy były traktowane przez autorkę bardzo niedbale, po prostu wspominała o nich, obyło się bez wnikania w specyfikę każdej z osób, co było niezbyt ciekawym posunięciem w moim odczuciu. Z chęcią poznałabym bliżej kilka z osób, może też dlatego, że były kluczowymi postaciami, ciągle pojawiającymi się, a tak naprawdę bardzo mało się o nich wiedziało. 

To, co było mi też drzazgą w oku to styl pisania autorki. Obowiązkowym punktem w tego rodzaju literaturze jest dla mnie przekazywanie emocji, uczuć - książka powinna być nimi przesiąknięta, wręcz ociekać nimi i kapać mi na ręce, aż będę miała ochotę je wytrzeć o spodnie i umyć pod bieżącą wodą. Tutaj natomiast otrzymałam suchą opowieść o szpitalu psychiatrycznym, ciekawą, lecz za bardzo lakoniczną, zbyt topornym językiem pisaną. Liczyłam na coś, co poruszy mi serce, a nie na książkę, której końca nie będę mogła się doczekać, by szybciej mieć z nią spokój. Szczegolnie po tym, że wcześniej oglądałam genialny film, który na tle książki wypada świetnie i o niebo lepiej.

Są książki i "książki". Są historie, które poruszają i nie pozwalają o sobie zapomnieć, towarzysząc nam na każdym kroku i uczepiając się mocno naszych myśli. I są też historie, które przeczytamy, lecz nie zostają w nas na długo, bo nie wywołują żadnego efektu. Niestety to była dla mnie jedna z tych książek - niezła, lecz nie zaspokajająca moich potrzeb i wymagań stawianych co do niej.

7 komentarzy :

  1. O ile dobrze pamiętam, na podstawie tej książki powstał film z Dżulią na pokładzie... Lubię historie, które dotyczą szpitali psychiatrycznych i chorób umysłu, jednak ze względu na małą emocjonalność jednak ją sobie odpuszczę. A film może obejrzę, podobno był niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, właśnie to napisałaś o filmie ;) Tak się kończy niepełne ogarnianie wzrokiem ;)

      Usuń
  2. Szkoda, że język Cię nie poruszył, autorka mogła się trochę przyłożyć, bo to ważne, aby właśnie język wywoływał emocje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne, że autorka w swojej powieści, w której skupia się przecież na psychice człowieka, tak słabo i bezdusznie wykreowała swoje postacie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak emocji i uczuć to dla mnie duży mankament, gdyż zwracam na to wielką uwagę. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie dla mnie. I jeszcze bez uczuć, a za to pisana topornym językiem. Więc 100% nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. I have been browsing online greater than three hours these
    days, yet I never found any interesting article like yours.
    It is beautiful value enough for me. In my opinion, if all site owners and
    bloggers made excellent content material as you did, the web might be a lot more useful than ever before.


    Feel free to surf to my site: Orange County Temp Agency

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka