niedziela, 18 maja 2014

"Punkt widzenia każdego człowieka zależy od jego punktu siedzenia - jak wyglądała historia zdrady z perspektywy Darcy?"

Okładka książki Coś niebieskiegoAutor: Emily Giffin
Tytuł: Coś niebieskiego
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7-/10

Życie nie zawsze jest kolorowe i nie każdego dnia oferuje nam to, czego sobie życzymy. Czasem obdarowuje nas nieprzebranym bogactwem znanym z baśni Bliskiego Wschodu, niektórzy wyglądają jak modelki z okładek najpoczytniejszych czasopism, inni są uzdolnieni, a niekiedy mamy szczęście mieć wiernych przyjaciół, gotowych zawsze nas wesprzeć i być przy nas na każdym kroku i kochającego narzeczonego. Są jednak osoby, które nie mają jednej z tych cech, a kilka naraz.

Marzymy, by być kimś innym, a nie doceniamy tego, kim sami jesteśmy. Kreujemy swój wizerunek tak, by przypodobać się innym ludziom i zrobić na nich wrażenie, zamiast próbować ich ująć swoją osobowością. Obawiamy się pokazywać z prawdziwej strony, bo wolimy pozować na osoby silne, przebojowe, takie, przed którymi świat stoi otworem i tylko czeka, aż zaczniemy go podbijać. Co jednak, gdy w jednej chwili nasze życie zmienia się nie do poznania, a my dalej tkwimy w szczelnej łupinie własnego udawania, w masce, którą sami do siebie przytwierdziliśmy, odgrywając rolę aktora w teatrze, która wcale do nas nie pasuje, a jednak upieramy się, że tacy jesteśmy?

Darcy jest osobą, której nie da się nie zazdrościć - ma dosłownie wszystko. Lecz noc przed urodzinami przyjaciółki zmienia wszystko, a ona traci grunt pod nogami. Nie potrafi zrozumieć, jak jej narzeczony mógł zostawić ją dla jej najlepszej przyjaciółki. Dziewczyna próbuje walczyć z podjętą przez niego decyzją, przez co sama się tylko upokarza. W końcu musi zaakceptować fakt - została sama, bez narzeczonego i przyjaciółki, na dodatek w ciąży z innym mężczyzną. Ojciec dziecka, z którym zaczyna planować przyszłość, okazuje się nie być gotowym na to wyzwanie, dlatego rozchodzą się, a ona nie wie, co z tym zrobić. Pod wpływem impulsu kontaktuje się z dawnym przyjacielem i wyjeżdża do Anglii, by na chwilę odciąć się od wszystkiego, lecz w praktyce okazuje się co innego. Jej pobyt się przedłuża, choć nie pyta o pozwolenie przyjaciela, który tracąc cierpliwość uświadamia płytkiej dziewczynie, jakie życie dotychczas prowadziła i czy chce tak dalej żyć. Jedna rozmowa, a zmienia wszystko... 

Po rozczarowaniu wiążącym się z przeczytaniem pierwszej części obawiałam się, czy sięgając po tę pozycję słusznie postępuję i nie narażam się na kolejne porażki czytelnicze. W końcu jednak stwierdziłam, że warto poznać dalszą historię z punktu widzenia Darcy, która akurat o wiele bardziej przypadła mi do gustu. I muszę przyznać, że warto było to zrobić, gdyż ta część nie zawiodła mnie. Postać Darcy dalej przyciągała mnie do siebie i wywoływała sympatię, choć czasami miałam ochotę chwycić ją za ramiona i mocno potrząsnąć, by zrozumiała jak nieracjonalne jest jej postępowanie. Oprócz niej bardzo polubiłam postać Ethana, który okazał się taką dobrą duszką w całej historii i punktem zwrotnym. Na całe szczęście Dex i Rachel nie mieli tutaj większego udziału, bo pojawiali się jedynie epizodycznie, a najczęściej tylko dzięki opowieściom Ethana. 

To, co wydało mi się naciągane i mało wiarygodne w całej książce, to to, że jedna rozmowa wystarczyła, by Darcy będąca płytką, próżną i zapatrzoną w siebie egoistką, nagle odmieniła się nie do poznania oraz stała się rozważną, pełną altruizmu i powagi kobietą, kompletnie niepodobną do swojego starego "ja". Nie było tu stopniowej zmiany, a natychmiastowa metamorfoza charakteru, przez co jej nawrócenie wydało mi się zbyt sztuczne i ciężko było zaakceptowanie nowej Darcy. Wciągając się coraz bardziej w książkę, coraz bardziej przywiązywałam się do jej postaci, a także kibicowałam wszystkim jej poczynaniom, bo mimo, że odmieniła się, to część starych cech dalej w niej pozostała.

Lekkie pióro autorki sprawiło, że tę historię czytałam z przyjemnością i nie powodowała u mnie takiej irytacji, jak podczas zapoznawania się z punktem widzenia Rachel w "Coś pożyczonego". Mogę szczerze powiedzieć, że po zwątpieniu w panią Giffin po pierwszej części, tak teraz na nowo w nią uwierzyłam i myślę, że prędzej czy później znowu zajrzę do książek z jej nazwiskiem wytłoczonym na okładce, by przekonać się, czy dana jej szansa została wykorzystana, czy może jednak zmarnowana.

5 komentarzy :

  1. Książka wydaje się ciekawa. Zobaczę, czy dam radę przebrnąć przez pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pierwsza część mocno zniechęciła, ale druga okazała się o wiele lepsza.

      Usuń
  2. Nie będę raczej czytała tej książki. Natomiast Twój tekst jest bardzo fajny, świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że podobają Ci się moje wypocinki, bo przyjemne jest, gdy ktoś docenia. :)

      Usuń
  3. Tę książkę autorki również posiadam. Kiedyś na pewno się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka