czwartek, 1 maja 2014

Kwiecień za nami, maj w toku - może małe podsumowanie?



Zmiana w kalendarzu już obowiązuje, dlatego czas podsumować moje czytelnicze podboje w kwietniu. Muszę przyznać, że jestem z siebie zadowolona - siedemnaście książek to ładny wynik, dlatego nie mam powodów do narzekania. Optymistycznie patrzę w przyszłość, dlatego po cichu liczę, że maj okaże się jeszcze lepszą porą do czytania, a to dlatego, że dopiero 12.05 (!) wracam do szkoły, a do tego czasu mam wolne. To prawie jak ferie, ale jeszcze lepsze, bo w czasie, gdy jest cudownie cieplutko. 

Ale ad rem, nie będę tu nikogo zanudzać, dlatego do przeczytanych w kwietniowej porze książek mogę zaliczyć:

   1. "W ślepym zaułku wolności" - Jana Frey (Ocena: 5+/10)
   2. "Delirium" - Lauren Oliver (Ocena: 6+/10)
   3. "Sto imion" - Cecelia Ahern (Ocena: 7/10)
   4. "Ewangelia według Piłata" - Eric-Emmanuel Schmitt (Ocena: 8/10)
   5. "Love Story" - Jennifer Echols (Ocena: 4/10)
   6. "Przypadek Adolfa H." - Eric-Emmanuel Schmitt (Ocena: 9/10)
   7. "Bez mojej zgody" - Jodi Picoult (Ocena: 8/10)
   8. "Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści" - Stephen King (Ocena: 6-/10)
   9. "Dziecko Noego" - Eric-Emmanuel Schmitt (Ocena: 7/10)
  10. "Sezon burz" - Andrzej Sapkowski (Ocena: 7-/10)
  11. "7 razy dziś" - Lauren Oliver (Ocena: 8/10)
  12. "Miłość w rozmiarze XXL" - Stephanie Evanovich (Ocena: 6/10)
  13. "Rywalki" - Kiera Cass (Ocena: 7/10)
  14. "Ciemniejsza strona Greya" - E.L. James (Ocena: 1/10)
  15. "Imię róży" - Umberto Eco (Ocena: 8+/10)
  16. "Kapelusz pełen nieba" - Terry Pratchett (Ocena: 5/10)
  17. "Gwiazd naszych wina" - John Green (Ocena: 6+/10)

Jak widać ciężko określić, czym się kierowałam sięgając po różne pozycje. Lubię mieszać, dlatego po czymś poważniejszym sięgałam po książkę, która byłaby lekka i przyjemna. Postanowiłam zacząć czytać coś z klasyki literatury, dlatego obecne tu jest "Imię róży" - nie dziwię się, że należy do wybitnych dzieł, prawdziwa perełka warta przeczytania! Co do pozostałych - ogromnym rozczarowaniem był dla mnie "Sezon burz" Sapkowskiego, mimo że historia dotyczyła Geralta z Rivii, to jednak miałam wrażenie, że to nie jest stary dobry wiedźmin, a jakiś podmieniony substytut. Co do kolejnej części pana Greya nie ma czego komentować, książka została przeze mnie przeczytana, ponieważ dostałam ją w prezencie, więc sądzę, że byłam zobowiązana chociaż spróbować, choć przyznaję, że to były istne męki. Opowieści Schmitta nie ma co komentować - człowiek ma niezwykły warsztat, to, co czyni z piórem na kartach swoich książek jest dla mnie po prostu magią, klasa sama w sobie. To samo mogę powiedzieć o pani Picoult, mam dopiero jedną jej książkę za sobą, lecz czuję, że nie ostatnią. Co do mojego mistrza Pratchetta to przeżyłam również przykrą niespodziankę, choć może to wina tego, że książkę nie czytałam w jedynym słusznym przekładzie pana Cholewy, a innej osoby, która niestety niezbyt umiejętnie to robi. Czasu nie zmarnowałam również zapoznając się z książkami pani Oliver, choć to jej debiut bardziej przypadł mi do gustu. Ciekawe było również spotkanie z Johnem Green'em, książkę miło się czytało, choć nie ekscytuję się nią. 

Ale dość rozpisywania się! Na sam koniec powtórzę się i powiem, że jestem z siebie zadowolona, że mam nadzieję na polepszenie swoich wyników czytelniczych w maju i tego samego życzę Wam wszystkim! ;)

3 komentarze :

  1. 17 książek, to świetny wynik! A to wcale nie były cienkie książki. Podoba mi się też rozbieżność tematyczna, ja też tak wybieram lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki cudowny wynik! U mnie było nieźle, ale ty zdecydowanie bijesz mnie na głowę!

    Dzięki za odwiedzinki i wkrótce zapraszam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 17 książek to rewelacyjny rezultat- chyba nigdy tyle nie przeczytałam w miesiąc.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka