poniedziałek, 19 maja 2014

"Hej, wyciągnij mnie stąd! Nie zamykaj książki! Halo Houston, jestem w środku!"

Okładka książki Z innej bajki
Autor: Jodi Picoult, Samantha Van Leer
Tytuł: Z innej bajki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 312
Moja ocena: 4/10

Dzieciństwo to czas, który jest po brzegi przepełniony magią i wiarą w rzeczy, które z czasem rozum zaczyna wykluczać. Niech podniesie rękę do góry ten, kto nigdy nie wierzył w św. Mikołaja, mieszkające w szafie czy pod łóżkiem oślizgłe potwory, wróżki Zębuszki. Czy jest ktoś, kto w Boże Narodzenie nie próbował porozmawiać ze zwierzętami lub kto nie upierał się, że jego zabawki to nie są zwykłe przedmioty, a żywe stworzenia, które budzą się do życia i harcują po pokoju? 

Jest jednak czas, gdy wiara w tajemne moce przechodzi - każdy zaczyna dorastać i rozumieć, że nie wszystko w życiu jest możliwe. Przyznajemy przed sobą, że nie uda nam się po drabinie wejść do nieba, że w lesie nie spotkamy chatki z piernika i siedzącej w niej czarownicy, a nasz tato nie okaże się zamaskowanym Spider-man'em. Co jednak, gdy w wieku nastoletnim wierzymy, że bajki nie są jedynie fikcją literacką, a rzeczywistością? Co w sytuacji, gdy zamiast czytać książki dla swojej grupy wiekowej bądź nieco starszej, śledzimy losy jednej i tej samej bajki dla dzieci? 

Delilah jest zwykłą nastolatką, pełną kompleksów, niedowartościowaną, siedzącą ciągle z nosem w książkach, która nie wychyla go z nich. Od pewnego czasu poświęca całą swoją uwagę jednej książce - zna ją na pamięć, a mimo to na okrągło jest nią zainteresowana. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że jest to baśń dla dzieci, a Delilah zakochuje się w jej głównym bohaterze, którym jest książę Oliver... Gdy wydaje się, że nie może być gorzej z nią, okazuje się, że postacie wewnątrz książki żyją, a Oliver prosi ją o pomoc w wydostaniu się z niej, co nie jest łatwym przedsięwzięciem. 

To, co ciekawe w historii to jej budowa - akcja biegnie kilkoma torami - z jednej strony są opisywane wydarzenia w rzeczywistym świecie, w którym przyszło żyć głównej bohaterce; z drugiej mamy do czynienia z losami Olivera, który rozpaczliwie dąży do opuszczenia stron swojego więzienia; z trzeciej poznajemy treść bajki, w której główną rolę odgrywa książę - wszystko to jest dużą różnorodnością i nie ma zastoju, bo ciągle coś się zmienia... tylko czy to dobrze? 

Całą fabułę historii można streścić do krótkiego, punktowego schematu: "1. Żalenie nastolatki; 2. Próby wydostania Olivera kończące się fiaskiem; 3. Jeszcze więcej żalu". Naprawdę po autorce spodziewałam się czegoś innego, ale to za chwilkę rozwinę, teraz pomarudzę jeszcze na fabułę, która mnie rozczarowała - po opisie na okładce wiedziałam, po jaką powieść sięgam, lecz uważałam, że będziesz w niej coś głębszego, a nie tylko smutna, nieszczęśliwa miłość, żalenie się i narzekanie. Kiepski traf. 

I teraz czas na punkt kulminacyjny - jak pani Picoult mogła?! Dotychczas przeczytałam tylko jedną jej książkę, lecz czytałam mnóstwo recenzji innych książek, które mam w planach - każda była zachwalana jako poważna, dotykająca ważnej tematyki  i nakazująca ludziom przemyśleć całą opisywaną fabułę, a tutaj... słabe książkowe "coś". Pomysł pisania z nastoletnią córką nie wyszedł autorce na dobre, gdyż ta książka kompletnie gryzie się z jej dotychczasową twórczością literacką, wcale nie pasuje tam. Może i uznałabym tę książkę za dobrą, gdyby należała do kogoś innego, lecz po Jodi Picoult spodziewałam się kompletnie czegoś innego i jestem szczerze rozczarowana, w zasadzie to można wyrazić dosadniej - cholera, jestem zawiedziona! 

Gdy szukacie jakiegoś niewymagającego i lekkiego książkowidła - nada się jak ulał. Kiedy jednak poszukujecie czegoś poważniejszego, zwabieni nazwiskiem autorki na stronie tytułowej - lepiej się za to nie brać, bo czeka na Was podobna pułapka jak na mnie. Choć myślę, że warto jest zapoznać się z tą książką, by zobaczyć, jak dobre są pozostałe książki autorki i docenić jej warsztat twórczy.

20 komentarzy :

  1. To ja sobie książkę odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że to całkiem dobre rozwiązanie, gdy nie chce się rozczarowań.

      Usuń
  2. Czytałam już dziś opinię o tej książce, z dokładnie taką samą oceną punktową ;) Zgadzam się, książka nie jest taka jak inne tej autorki, ale nie oszukujmy się - jest przeznaczona dla dzieci ;) trzeba ją traktować jak bajkę na dobranoc dla kilkuletniego dziecka, nic więcej. I jako taka sprawdza się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - to z założenia jest powieść młodzieżowa, jednak myślałam, że Picoult uda się tu przemycić jakieś mądrości, którymi zawsze tak szczodrze częstuje,a tu niestety mały żal i duży niedosyt.

      Usuń
  3. Kiedyś nawet miałam zamiar ją przeczytać, ale później doszłam do wniosku, że to może być zwyczajnie zbyt dziecinne... Ostatecznie zrezygnowałam i widzę, że słusznie ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to trzeba sobie przyznać wprost - książka jest dziecinna i podejrzewam, że do pewnej grupy wiekowej trafi i spodoba się, a u drugiej pozostawi taki niezaspokojony apetyt. :)

      Usuń
  4. A ja sobie nie odpuszczę tej książki, bo warto znać nawet i te gorsze pozycje tak dobrej pisarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego też sądzę, że warto przeczytać, mimo mojej negatywnej recenzji - by porównać książkę z resztą wspaniałych historii Picoult i docenić ją jeszcze bardziej. :)

      Usuń
  5. Czytałam już książki Picoult, tę jednak sobie odpuszczę, po recenzji myślę, że nie moje klimaty. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie każdej osobie przypasuje taki pomysł na książkę, dlatego też nie warto się męczyć i jeśli od razu się wie, że "to nie to", to lepiej nie czytać. :)

      Usuń
  6. A ja czytałam tę książkę i mnie się ona akurat bardzo podobała, lecz widocznie to kwestia gustu i oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, są gusta i guściki, nie da się każdemu dogodzić, może to tylko ze mnie taki typ marudy. :)

      Usuń
  7. Ciekawi mnie cała specyficzna konstrukcja fabularna. Wielotorowość, to może być ciekawy zabieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu trzeba przyznać, że ta wielotorowość jest zaletą, bo przez nią czytelnik otrzymuje nieco różnorodności i brak jest monotonii.

      Usuń
  8. Cóż, autorzy z uporem maniaki serwują nam rozżalone nastolatki, tak było, jest i będzie. Wątpię, żebym sięgnęła po tę książkę, jakoś czuję,że nie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że takie bohaterki zdominowały obecna literaturę... Czasem lubię sięgnąć po młodzieżówkę, lecz kiedy ten schemat jest powielany po tysiąckroć to potrafi to szczerze zniechęcić.

      Usuń
  9. Eeee szkoda czasu na takie bzdety :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorka sama wspominała, że ta książka jest inna. Mi się bardzo podobała, ale wiadomo, nie każdemu podoba się to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jeszcze nic Jodi nie czytałam, więc chyba nie będę zaczynała od tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie najgorsza powieść autorki, choć podejrzewam, że większość to zasługa córki, a sama autorka ją tylko koordynowała.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka